Liga Liero

OFF TOPIC => A teraz z zupełnie innej beczki => Wątek zaczęty przez: Greybrow 2002-02-22 21:37:31



Tytuł: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Greybrow 2002-02-22 21:37:31
Tworzę nowy wątek co by plewy od ziarn oddzielić.
Czyli tu tylko o czytaniu ;)


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Greybrow 2002-02-22 21:38:15
Wiele jest sposobów, jakimi moze posluzyc sie wróg dla upokorzenia naszego, rozwijajacego sie w duchu wspólzawodnictwa pracy kraju. Oto angielski pisarz J.R.R. Tolkien opublikowal jakis czas temu ksiazke, atakujaca w zakamuflowany sposób nasz sprzyjajacy czlowiekowi ustrój. Tytulowy "Wladca Pierscieni" - Sauron jest przywódca biednego kraju, w którym rozwiniety kolektyw posiada autentyczna wladze, sprawowana przez wybranych na dozywotnia kadencje Nazgulów (zwanych w powiesci, o ironio, upiorami).

Orkowie - klasa robotnicza Mordoru sa opisani jako postacie ohydnego wygladu i obyczajów (jakze mógl dostrzec piekno ludzi pracy wymuskany angielski panicz - potomek narodu imperialistów?). {...} swietnej organizacji, pracy i porzadkowi w Mordorze, kraju przedstawionym jako "spopielona pustynia" (czyzby nutka zazdrosci?), przeciwstawia sie obraz krain zyznych, "mlekiem i miodem plynacych", w których wszelkich dobra konsumpcyjne rosna nieomal "na drzewach". Jednak skad biora sie w rzeczywistosci, ciezko stwierdzic - moze pomoc istoty nadprzyrodzonej, tzw. boga? Ha ha! {...} Podczas, gdy w pracujacym dzien i noc Mordorze brak jest podstawowych produktów zywnosciowych i wody, kraje sasiednie oplywaja w dostatki. Jak to malo subtelne odniesienie do naszej rzeczywistosci, w której wybujaly kapitalizm mami nas obrazkami dobrobytu, którego zródel nic sposób sie dopatrzyc (czary Gandalfa i elfów?), a chlopi i robotnicy naszego obozu pracuja rzetelnie i uczciwie, dorabiajac sie bez krzywdy ludzkiej, dochodzac do wszystkiego praca wlasnych rak {...}. Elfy, hobbici i tzw. szlachetni duzi ludzie symbolizuja grupe prózniaczej arystokracji i burzuazji, próbujacej przeciwstawic sie globalnej rewolucji, podczas gdy orkowie i trolle, ukazani jako stwory ciemnosci, kryja sie pod ziemia i niby górnicy w pocie czola haruja na kawalek suchego chleba (nie dla nich lembasy ani miruvor!) Organizujacy ich w zwiazki, dokarmiajacy i walczacy o prawa mniejszosci, czarodziej Saruman, zostaje napietnowany i nazwany zdrajca, jego siedziba zniszczona przez zawsze gotowa do chuliganskich wybryków reakcyjna, bikiniarska alternatywe. {...} Szerzac socjalizm w Shire, Saruman zostaje schwytany i ukarany bez sadu przez hobbitów, wspomaganych (i oplacanych) przez kapitalistyczne mocarstwo Gondoru. "Sily dobra" w ksiazce Tolkiena sa zlozone z indywidualistów, których rece nigdy nie skalaly sie ciezka praca. I to dyskryminuje Froda, Aragorna, Boromira oraz szerzyciela zabobonów i gusel czarodzieja Gandalfa. A Tom Bombadil to w jednej osobie przedstawiciel bananowej mlodziezy i satrapa we wlasnym kraiku, utracjusz i tyran, dysponujacy nieograniczona wladza - jakim prawem? {...} Jeszcze Faramir, zawsze elegancki, inteligentny i czarujacy niczym James Bond, sabotujacy wszelkie przejawy internacjonalizmu. Galeria postaci bez ideologicznego kregoslupa, poderwanych do walki na zasadzie "przeciw innosci". Jakie to szczescie, ze rewolucji socjalistycznej nie da sie powstrzymac przez wrzucenie jakiejkolwiek, chocby i najcenniejszej relikwii do ognia. Trzymaj sie Mordorze, otoczony przez wrogich reakcyjnych sasiadów! {...}"

Apokryf pióra Grzegorza Żaka wydrukowany w ostatnim numerze pisma Science Fiction.


=-=-=-=-=-=-=-=-=-=
Przepraszam za doublepost, ale to są przenosiny z filmów i nie pasowało to do poprzedniej wiadomości wogóle...


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: wiraqcza 2002-02-23 00:38:06
Jako zes skasowal posta mojego, takoz ci t00 odpowiadam.
-----------------------
Facet od tekstu jest malo oryginalny (byl jush paszkwil takowy: "Ostatnim władcą pierscienia" się zwący) i sili sie na kotrowersyjnosc. Jako zagorzaly fanatyk nie dam sie wciagnac w inteligentną dyskusję na temat książek Tolkiena. Tolkien najlepszy jest i basta.
:) - to taki podsumowujący usmiech cobyscie nie mysleli ze to na powaznie.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Durbik 2002-02-23 10:45:57
Czytałem "Ostatniego Władcę Pierścieni". Nawet wilgny.

A wszystkim maniakom "Paragrafu 22" polecam książkę Hansa Helmuta Kirsta "Fabryka Oficerów". Jest to książka o dość podobnej tematyce. Humor oczywiście słabszy, ale warto przeczytać.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Biernath_John 2002-02-23 12:19:52
Wszystko Kresa czytam, choć znacznie obniżył loty w tej nowej edycji jego dzieł


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: natas 2002-02-23 13:23:08
co do Tolkiena - nie wydaje sie wam, ze pierwszy tom trylogii jest najzwyczajniej nudny? Mnie zanudzil prawie na smierc, pierwsza knike WP przebrnac to juz prawie mistrzostwo...


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Biernath_John 2002-02-23 13:57:12
Mnie zanudziło wszystko co Tolkien napisał, a już Silmarilion to jest mistrzostwo w smętach.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: [TV]Reddig 2002-02-23 14:25:58
Durbik: Racja! Madrze prawisz! Nie dosc, ze (tak jak ja) kultywujesz Paragraf 22 (powiedz "wujku" - "wujku" - nie! powiedz "wujku" - "wujku" - ona wcaz nie rozumie...), to jeszcze Kirsta lubisz. No Hans Helmut tyz fajny, chociaz warte przeczytania sa chyba tylko "08/15", "Fabryka Oficerow" i "Bunt Zolnierzy", cala reszte mozna sobie spokojnie darowac.

Natas, BJ: Eeee... no co wy? Niby fakt, Silmarilion - nuda jakich malo, tylko dla fanatykow to jest, ale juz Wladca nie taki zly. Fakt, ze czasem Tolkien przesadza z tymi opisami srodowiska na cztery strony, ale poza niektorymi kawalkami, to "Druzyne Pierscienia" da sie spokojnie czytac... No a "Dwie Wieze" to juz w ogole tam nie ma nudnych kawalkow prawie, z wypiekami czytalem ;]

A ktos zna Lysiaka? Z polskich pisarzy ten jest moim ulubionym, juz pomijam to, ze zaszczepil we mnie zamilowanie do epoki Napoleona (koles napisal sporo, naprawde ciekawych ksiazek historycznych), to jeszcze ma bardzo interesujace inne ksiazeczki, na przyklad "Cena" (goraco polecam, krotkie i baaaaardzo ciekawe), albo Trylogia "Dobry", "Konkwista", "Najlepszy", tez sa bardzo fajniutkie.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Durbik 2002-02-23 14:56:08
No tak jak mówisz, ciekawie pisze Łysiak, ale miałem okazję przeczytać tylko "Cesarski Poker", więc nie mogę nic powiedzieć o całokształcie...


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: [TV]Reddig 2002-02-23 15:19:59
"Cesarski Poker" - Bardzo faujna ksiazeczka, o wojnie miedzy Napoleonem a carem Aleksandrem, teoretycznie historyczna (choc Lysiaka cizkawo nazwac historykiem), ale przede wszystkim bardzo ciekawie napisana, jedna z moich pierszych jego ksiazek, ktore przeczytalem. Polecam

"Szachista" - Najlepsza ksiazka Lysiaka, z gatunkuhistorical fiction, jest to powiesc o zamachu na Napoleona, oparta na faktach (glownie na pamietniku glownego bohatera). Wyjatokwo wciagajaca, czytalem juz kilka razy, gorrrrrrraco polecam.

"Empirowy Pasjans" - O Napoleonie znowu, a wlasciwie o waznych postaciach, ktore go otaczaly. Jak kogos zainteresowal Napoleon juz, to niech sobie przeczyta, bardzo fajna ksiazeczka.

"Milczace Psy" - Nie doczytalem do konca, bo mi kolezanka zabrala, doczytalem gdzies do jednej trzeciaj, bardzo milo sie czytalo.

"Dobry" - O polskiej mafii w latach 60-80. Tez powiesc, bardzo ciekawa, choc z tego co wiem, to nie dla wszystkich, wielu osobom sie nie podobalo, mnie pasowalo. Duzo jego prywatnych przemyslen, zreszta charakterystycznych dla tego autora.

"Lepszy" - mozna sobie darowac, to jest cos jak urywek biografii, nie przeczytalem do konca.

"Konkwista" - Teoretycznie druga czesc "Dobrego", w praktyce nie ma z nim nic wspolnego. Rzecz sie dzieje w Afryce (przede wszystkim), troche jak "Psy Wojny" Forrsytha, ksiazeczka akcji, calkiem mila.

"Najlepszy" - wymieszanie watkow "Dobrego" i "Konkwisty", calosc dzieje sie w USA i w Polsce, w latach 70-89, jest zarowno polska mafia jak i polska rzeczywistosc, wszystko na tle naszych rodzimych wydarzen i zimnej wojny. Najlepsze z trylogii.

"Asfaltowy Saloon" - wysmienita ksiazka, opisuje wyprawe autora dookola Stanow Zjednoczonych, krotkie historyjki o USA (o Alu Capone, o Indianach (az sie chce wybic wszystkich amerykanow do nogi, takie z nich skur******), o kowbojach, o Las Vegas i hazardzie itd.) wszystko to przeplatane wydarzeniami z jego podrozy. Genialne.

"Cena" - dramat, niedawno wyszedl, czyta sie w dwa dni, ksiazka jest genialna, bardzo, bardzo mi sie podobala. Cos jak "12 gniewnych ludzi" (taki film, bardzo slawny i bardzo dobry, czarno bialy) tylko, ze, naturalnie, w innych realiach i innym kontekscie.

Napisal jeszcze sporo wiecej, ale juz mi sie nie chce opisywac. Sprobojcie cos z niego przeczytac (najlepiej Szachiste lub Cene), nie pozalujecie.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Jaras 2002-02-23 22:45:22
no dobra - wracam do tolkiena. ostatnio dorwałem czasopismo Sfinks. dali tam chyba ze 30 stron powieści jakiegoś ruska (no za cholere se po Cavalier'ze nie przypomne imienia i nazwiska), której wydarzenia mają miejsce 300 lat po akcji ŁotRa w tym samym świecie. muszę powiedzieć, że jak siadłem, tak za cholere panna nie mogła mnie od tego oderwać. wypas konkretny. książka ma się ukazać już niedługo, ale oczywiście po Cavalier'ze nawet tytułu nie pamiętam, więc odsyłam do Sfinksa. warto!


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: wiraqcza 2002-02-23 23:10:10
czy byl to moze pan Yeskov? Jesli tak to wlasnie "ostatni wlaca pierscienia" (no chyba ze nowe bluznierstwo wydaje).


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Jaras 2002-02-23 23:14:17
nie wiem - nazywał się jakoś Nik Pier...... (szlag wie). powieść ma dopiero się ukazać, więc chyba nie ogłeś jej jeszcze czytać. nazywa to się "Pierścień Ciemności".

jaaaaaaaa - Grey - zerżnąłeś mój temat i odbierasz mi teraz satysfakcję, że dużo osób pisze. o jaaaaaaaaaaaaaaaa. a tak na serio idę pisać dalej, bo mnie fieroman dogania i jak mnie przegoni, to się powieszę zamiast mojej paprotki. o boooooooooooooooooooooożeeeeeeee. o jaaaaaaaaaaaaaaa. bleeeeeeeee. waaaaaaaaassuuuuuuuuuup. ;D 8)


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Milva 2002-02-24 22:03:32
Chociaz jestem wierna milosniczka Tolkiena i wogole fantastyki,to moj entuzjazm maleje z kazdym dniem.
Denerwuja mnie te wszystkie filmowe gadzety, na ktorych sprzedazy jacys idioci,ktorzy pewnie nawet nmie czytali Wladcy,robia fortune.
Gdziekolwiek sie nie wejdzie:koszulki,plakaty,karty i jeszcze wiele innych bubli. A najbardziej smieszyly mnie wypowiedzi w kinie(wlasnie skonczyl sie film,zapalaja swiatla,a wszyscy dookola):"jak to???to juz koniec???co za beznadziejne zakonczenie?!!
Wladce kocham,ale ten caly szum wokol ekranizacji
ujal mu duzo...


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: [TV]Reddig 2002-02-24 22:16:47
Wszystko to prawda, zgadzam sie, ja tez Tolkiena lubie, a draznia mnie spece od komerchy, co rzna pieniadze na czyms na czym sie nie znaja, ale to co napisalas to bylo OffTopic - to temat do filmow :].

A co do fantastyki, to ponad Tolkiena przekladam dwoc autorow (za rozrywke, ktora mi dawalo czytanie, bron boze nie dlatego, ze sadze, ze lepiej pisza).

Pierwszy to Pratchett, Swiat Dysku jest taaaaaaaaaaaaaaaaki, nic tylko brecht non-stop jak to czytam, Blask Fantastyczny, Czarodzicielstwo, Mort, Trzy Wiedzmy - moje ulubione :].

Drugi to Lovecraft (slyszal ktos?) - pisze horrory, moim zdaniem najlepsze, zdaniem ogolu drugie najlepsze (po Stephenie Kingu). Zew Chthulhu Cos na Progu, Obserwatorzy Spoza Czasu, kochani Zmarli, Szczury w Murach - na prawde swietne.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Jaras 2002-02-24 22:48:49
a kto NIE słyszał o Lovecraft'cie?? co prawda nie czytałem, ale słyszałe duuuuuuuuuuuuuuuuuuuużo naprawdę pozytywnych opinii na jego temat. dla mnie jednak namber łan jest wciąż Koontz. cybernetyczna "Północ" i wkrętowy (dłuuuugo by wyjaśniać) "Odwieczny wróg" biją na łeb wszystko, co do tej pory czytałem.

| no ja bym tego SF nie nazwał - to jest jak Korn. ni w dupę
V ni w oko nie zaklasyfikujesz.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: [TV]Reddig 2002-02-24 23:02:25
Slyszalo o Lovecrafcie niewiele osob niestety, a jeszcze mniej cos jego czytalo. Znany jest on glownie dzieki Zew Cthulhu RPG, dosyc popularnym systemie, no i jakies gry byly na jego mitologii...

Dle tych ktorzy nie wiedza km jest ow pan - Lovecraft pisze horrory, stworzyl cala mitologie, na ktorej wielu pozniejszych pisarzy oparlo swoje powiesci, na ktorej powstal jeden z najpopularniejszych systemow RPG i ktory jest wykorzystywanty w grach i filmach... Tp chyba dobrze o nim swiadczy ;]

Szczerze mowiac.. nie znam Koontza, nie zauwazylem. domyslam sie, ze SF, a jest to gatunak przezmnie niezbyt lubiany. No ale skoro taki dobry, to moze zajrze.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Biernath_John 2002-02-25 00:11:05
Czytałem opowiadanka Lovecrafta i są niezłe - ale nie ma co wyć z zachwytu, spoko rzecz w klimacie jak dla mnie.

Co do filmowych gadżetów itp - bardzo mi się śmiać chce, gdy moi koledzy nagle zaczynają w plecakach nosić pożyczone pierwsze tomy trylogii Tolkiena - pozerstwo aż miło 8) Identyczna sprawa była z Sapkowskim (film!!! o jaki to jest film!).


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: natas 2002-02-25 00:58:57
/\
| BJ - pozerstwo czy nie, dobrze, ze w ogole cos czytaja...

Co do Koontza, to niestety(a moze stety) jest on jak najbardziej jasno klasyfikowalny...
To co pisze Koontz to tzw. groza... Ponoc rownoprawny gatunek jak SF a calkowicie odrebny...
Co do Lovecrafta to czytalem i (jak dla mnie) najlepsze jest tam uczucie alienacji. Bohaterowie sa zagubienie, czasami chorzy psychicznie, uczucie obcosci, strachu przed czyms czego tak naprawde Lovecraft nie opisuje dokladnie ani nie pokazuje, to jest swietne w jego ksiazkach. Najbradziej lubie to, ze skupia sie na odczuciach bohaterow, przerazonych, ale jednoczesnie ciekawskich, nie prze do przodu, nie ma tam wspanialych herosow, sa tylko ludzie, ktorzy niejednokrotnie umieraja w konfrontacji z nieznanym... Umieraja lub koncza jako szalency... Bardzo podobaja mi sie dokladne opisy Lovecrafta, za nie wlasnie cenie sobie jego ksiazki... Ostatnie co czytalem to "W gorach szalenstwa"...
Koontz z kolei jest porownywany bardzo czesto do Kinga, jest (niestety slabiej niz King znany w Polsce, ale zdarzaja sie zapalency(np. ja:). Liczbe bestsellerow Koontza moznaby chyba porownac do tych Kinga. Sam czytalem Kinga kilka ksiazek(np. "firestarter" czy "misery"[chyba, bo juz nie pamietam]) i musze przyznac, ze sa one porownywalne do ksiazek Koontza... Prztyznac jednak trzeba, ze Koontz zaliczyl kilka ftop (przynajmniej moim zdaniem) - jak Tik-Tak (w srodowisku fanow Koontza uwazana za bodaj najwiekszego gniota) i "Ziarno Demona"(napisana sprawnie i ciekawie pada, bo sam pomysl, na ktorym oparta jest historia - kiepski), zdania jednak sa podzielone(szczegolnie co do "ziarno demona". Co do lepszych ksiazek Koontza zdecydowanie najbardziej polecam "Zmrok", nie tylko swietnie napisany, ale i trzymajacy w napieciu, chyba najlepsza ze wszystkich ksiazek Koontz'a. Ostrzegam, bo pojawilo sie w Polsce kilka filmow na podstawie ksiazek Koontza, ja ogladalem "Odwiecznego Wroga" i jesli komus tez sie to zdarzy to raczej traktujcie to jako ciekawostke nie majaca z ksiazka zbyt wiele wspolnego...
Slyszalem tez, ze pojawilo sie na polski rynku cos nowego autorstwa tegoz pisarza i jednoczesnie w wypozyczalniach zagoscil film oparty na tej nowej ksiazce, ktory ponoc jest niezly...
Bede mial czas i kase to zakupie, przeczytam, a potem obejrze - wtedy dam znac...
Poki co w kolejce czeka King'a "Lsnienie" (filme tez robi wrazenie - polecam) i jeszcze jakas kniga Kinga, ktora ponoc wymiata, ale... no tytul podam jak ja dostane od znajomka(wyedytuje tutaj)


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: [TV]Reddig 2002-02-25 08:23:44
Faktycznie, przechadzajac sie teraz po szkole widze tylko jeden grzbiet ksiazki non-stop siepowtarzajacy, zgadnijcie jaki ;]. Jakos to smieszne, ze wczesniej nikt tego nie dostrzegal (fantastyka? ja? jeszcze czego!), a teraz, kiedy tylko jakis film dostaje oskary za efekty specjalne i montaz, to od razu wszyscy pelni zachwytu.

Natas: "W Gorach Szalenstwa" podobalo mi sie chyba najmniej, jedyne interesujace opowiadanie tam, to wlasnie tytulowe "W Gorach...", czuje sie te pustke i samotnosc, pozostale podobaly mi sie mniej. Ostatnio przeczytalem "Cos na Progu", znacznie bardziejmi pasowalo, niektore tam sa trzymajace w napieciu, zas niektore humorystyczne. Smiesznie (makabrycznie) na rzyklad konczy sie to o trumnach...

King... nie czytalem wiele, jakos nie mialem okazji, czytalem "The Regulators" i "The Thing". Robi wrazenie, zdecydowanie ale ciezko to porownywac do Lovecrafta, zupelnie inny styl.

"Lsnienie" ogladalem, swietny film, Jack Nichloson genialny, zreszta dostal za to oskara.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Jaras 2002-02-25 08:31:55
BJ: to jest dokładnie to, o czym już pisałem, czyli trafiłeś w sedno, bo nie wspomniałem właśnie o Sapkowskim, o którego sytuacja była podobna. ŁotR się stacza strasznie, a szkoda. Po prostu film stał się modny. Stał się filmem, na który "trzeba" pójść. Podam przykład mojej strasznej. Poszła na film z koleżanką, wraca i mówi, że to lipa. Na drugą część na pewno nie pójdzie, a gdyby zaczęła oglądać na kompie, to po 10 min. by przestała. I tacy właśnie ludzie przeważnie chodzą na ŁotRa (nie twierdzę, że w polsce jest mało fanów Tolkiena!), bo jak nie pójdzie, to go kumple wyśmieją, że nie widział "najlepszego" filmu tego roku. A jak kupi książkę, to już w ogóle yntelygent będzie. Właśnie przy okazji "wiedźmina" był wielki boom na Sapkowskiego i nagle w polsce wyrosło nowe pokolenie yntelygentów, tylko jak to się mogło stać w kilka miechów ;D?

"Misery" prawie przeczytałem. Jak byłem mniej więcej w połowie książki wyemitowali film w tv. ani te pół książki, ani film mi się zbytnio nie podobały.

"Tik-tak" jest wg. mnie bardzo dobrą książką. nie rozumiem czemu miałby to być gniot, ale jeśli chodzi o "Ziarno demona", to racja. gorsze od tego jest chyba tylko fotostory w bravo. Koontz obdarzył koputer AI, co jest dobrym pomysłem, ale przeniósł to na papier beznadziejnie. te opisy, co sobie myśli maszyna. bleeeeeeee, fuuuuuuuuj.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Biernath_John 2002-02-25 08:52:06
Aaahhhh, Pratchet! Reddig, nie wspomniałeś o Kosiarzu, który rządzi bardzo, jeszcze Pomniejsze Bóstwa i Dobry Omen - czytając Omen wyłem ze śmiechu jak powalony. Niestety, Ptratchett ma tendencje powtórkowe - gdy czytałeś powiedzmy 10 jego książek, to w kolejnych przewidujesz już wszystkie wypadki.

Co do komercyjności LOTR to ma to swoje zalety - być może więcej ludzi zainteresuje się fantastyką w ogóle - nie mówie tu o nudnym Tolkienie czy szpanerskim Sapkowskim, jest dużo dużo więcej wartościowych dzieł i autorów fantasy. Wystarczy poczytać sobie antologie polskich opowiadań science fiction - np. 'Miłosne dotknięcie XXI wieku' (chyba taki tytuł) - kilkadziesiąt opowiadań które czyta się z otwartą gębą.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Durbik 2002-02-25 09:40:04
1. Jako moderator przypominam towarzystwo, co by nie offtopic. 8) ;D

2. A jak już dyskutujecie o filmach, to czemu padły słowa o "Wiedźminie"? Załóżcie sobie temat "Mega Gnioty kinematografii rodzimej i nie tylko". Tam powinien "Wiedźmin" być.

3. Ja bym się tylko cieszył z boomu na LOTR. Są takie osoby które wręcz przyznają że nie przeczytały w życiu nic z własnej inicjatywy... niech lepiej na fali czytają LOTR, niż codziennie BRAVO pod ławką...

4. Oj widzę że w 1337 książkach muszę nadrabiać zaległości... cóż gdy pani bibliotekarka koło mnie może tylko wzruszyć ramionami, bo nic nie ma? A jeździć do centrum miasta po książkę... oj nie chce mi się. Ale trzeba itp.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: [TV]Reddig 2002-02-25 10:20:07
Eeee... Durbik, nie wiem czy zauwazyles ale "Wiedzmin", to takze KSIAZKA, wiec pisanie o nim, to raczej zaden OffTopic. Ale potrafie byc wyrozumialy - to ze dowiedziales sie o "Wiedzminie", bo niedawno wyszedl film (film???????), to normalna sprawa - wiekszosc naszego spoleczenstwa wciaz mysli, ze to tylko fantasy movie...

Jezeli chodzi o LotRa, to w sumie masz racje, ale nie sadze, zeby ci od bravo przebrneli przec calego Wladce, watpie nawet, czy przebrna przez polowe ppierwszego tomu... no, ale moze tych kilkoro sie nawroci, to zawsze cos...


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Durbik 2002-02-25 10:30:07
Zostałem właśnie poważnie obrażony... Ojojoj, bardzo mi dopiekło. Sagę i opowiadania czytałem, a jakże. Zrobiłem to nawet 2,5 raza (bo sagę 3 razy a opowiadania tylko 1,5).

Poza tym nie poszedłbym na film tego typu póki nie przeczytałbym książki. A na "Wiedźminie w kinie byłem (a mogłem sobie kupić np pół litra, wartość edukacyjna byłaby większa chyba).


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: natas 2002-02-25 11:36:41
Jaras - Tik Tak Koontza jest uwazany za gniota, bo zupelnie nie trzyma w napieciu, biegaja tam, strzelaja, pala, ogladales moze "End of Days" ze szwarcenegerem? Arni gania za diablem z karabinem maszynowym... Historia z "tik tak" przyrownalbym wlasnie do tego... Tak proba Koontza na stworzenie ksiazki nie nazbyt ostrej i trzymajacej w napieciu, wcisniecia tam wiecej akcji i fantastyki a'la "Men in black" niz prawdziwej porzadnej grozy. Koontz probuje na sile wcisnac tam humor w stylu wietnamskie babcie nie do konca gadajace po angielsku, co nawet poczatkowo wychodzi dobrze... Jesli jednak te babcie sprzeczaja sie glupkowato w sytuacji smierci to czlowiek zaczyna czytac ksiazke z przymrozeniem oka... W Tik Taku jest jeden tylko moment kiedy mozna poczuc klimat grozy - kiedy mlody pisarz walczy z tym VooDoo tworem w domu i  kiedy ucieka i dachuje autem - reszta to tylko smieszny splot wypadkow, ktorego nei czyta sie z zainteresowaniem, ze o jakims strachu nie powiem... Jak dla mnie o VooDoo dobrze jest napisany "Zmrok" (musze do Ciebie po niego wpasc, bo chce to jeszcze raz przeczytac:) - tam nie tylko dobrze opisane sa uczucia ludzi (jesli ktos czytal to pewnie pamieta opis smierci ochroniarza - na samym poczatku) i tam tez czuje sie respekt przed glowna negatywna postacia... Ksiazka ma prawdziwy klimat...
Co do "Ziarno Demona" to z tego co wiem podoba sie kobietom:), bo tam takie ukazanie meskiego szowinizmu:)))))
Co do Sapka, to podobaja mi sie jego ksiazki za to film... ech no widzialem tego gniota... Szczerze mowiac ja kibicowalem ekipie tworzacej "Wiedzmina" - mialem nadzieje, ze zrobia cos zapierajacego dech...
Dziwilem sie fanom, ktorzy krzyczeli, ze Zebrowski to, Zebrowski sie nie nadaje i takie tam... Prawda taka, ze Zebrowski chyba jako jedyny robil swoje na planie...
Jak dla mnie film byl beznadziejny, ale Zebrowski jako wiedzmin to byl kapitalny pomysl... Tyle, ze spier*@$*&$ scenariusz i wyszla sieczka...
Reddig ja nie porownalbym nigdy Lovecrafta do Kinga ani do Koontza, zupelnie co innego... Lovecraft tworzy cos tak niepowtarzalnego i czesto dla wielu ludzi niezrozumialego(dlatego ma chyba niewielu czytelnikow) jak swojego czasu pisal Kafka... W Lovecrafta trzeba sie troche wgryzc...


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Jaras 2002-02-25 19:38:56
ale różnica polega na tym, że arni wie, z czym ma doczynienia i dlatego jest to durne. po prostu zrobili z niego debila. natomiast w tiktaku niby gdzieś tam stwierdzają w końcu, że nie da się tego zabić, ale nie są pewni. no i te babcie. przecież to jedna z nich wezwała potwora (w sumie to ten kolo, co wniósł lale do chaty, ale to nie o tym) i wie, że nic się nie stanie. tak - powiesz teraz, a co by było jak by straciła panowanie nad tym jak to w "zmroku" było? byłoby inne zakończenie. równie dobrze w "zmroku" mógł koleś nie stracić panowania nad dziurą i też by było inne zakończenie (może mniej badziewne - święty człowiek i jego krew zatkała bramy piekieł - akurat na świętego musiał szaman trafić no8)). musisz mi przy okazji oddać moich "sługów ciemnośći" - pamiętaj!

| no dobra - ale oni nie wiedzieli, czy to demon czy jakiś alien
| mi przez całe dzieciństwo wpajano, że boga nie widzisz, bo
| on gdzieś tam czuwa i że go nie zobaczysz, bo nie można
| takie tam chrześcijańskie pier.....dzielenie. patrząc na to
| teraz wychodzi na to, że wmawiano mi, iż buk jest
| niematerialny (oczywiście wtedy tak nie myślałem, bo nawet
| nie wiedziałem, co to słowo oznacza) i dobry, a szatan to to
| samo tylko że ścierwo złe jest, a boog dobry. czyli arni wie,
| że porywa się z motyką na księżyc, a oni nie. wyobrażam
| sobie Ciebie na ich miejscu, jak widzisz pierwszy raz tego
| stwora i mówisz - o nie, to jest vódó i nie moge tego
| zniszczyć, więc się poddaje, choć tu i mnie zabij potworze.
| jjjjjjjjjjjjjjjjjjasne.
V


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: natas 2002-02-25 20:01:51
Bez jej stary, w tik taku glowny bohater z ta laska caly czas wiedzieli, ze tego sie zabic nie da, dlatego uciekali, ale to co bylo tam przedstawione jako demon voodoo bylo raczej zabawne niz straszne... Caly czas dostawalo po dupie. A to nafaszerowali biednego demonka olowiem, a to go spalili na statku... Zreszta sam pomysl - voodoo magia pochodzaca od energii obcych z kosmosu... No smiech na sali... Przypuszczalnie jednak nie wchodzac w szczegoly - wypisalem dlaczego wg. mnie ta ksiazka to gniot, fani Koontza mowia o niej nienajlepiej, bo nie czuc w niej klimatu... Caly czas masz przeswiadczenie, ze nic zlego sie nie dzieje... Obcy kieruja VooDoo, pies bedacy wcieleniem dobrego kosmity... Przeciez to komedia jakas... A te babcie? Stary wierz mi, gdybys mial przed soba demona, goscia dwa na dwa, ktory jest chodzacym krwiopijca uuuuuu... Gdybys stanal z nim twarza w twarz... Wyobraz sobie tresera lwow, albo jakichs bardzo ostrych psow... Wydaje mu sie, ze ma nad nimi kontrole, ale nieraz zostaje pogryziony i caly czas odczuwa strach i respekt... Teraz pomnoz to razy jakies sto milionow i tak wlasnie powinna czuc sie slaba stara kobieta widzac przed soba demona... Wtedy mowi sie "o terefera pierdolona w dupe mac!" a nie "a kysz, no juz uciekaj, poszedl" - bo z grubsza jakos tak to bylo... Wracajac do VooDoo to znacznie lepiej opisane jest w Zmroku - tam jest nieprzejednane, nie oprzesz sie nawet najslabszym demonom majac karabin czy nawet armate... Jedyne co moze cie uratowac to wlasne opanowanie i czystosc... To sie trzyma kupy, przeciez to sa istoty "nie z tego swiata" wiec niby czemu karabin mialby je powstrzymac? Dlatego Tik Tak bardziej przypomina mi "End of Days" niz jakas sensowna Groze...
Szkurna a co do zwrotu twojej knigi to wiesz... pohandlujemy, bo zdarzyl sie wypadek, ale pewnie wymienimy sie po prostu... dam ci jakas inna, bo obawiam sie, ze tamta... innym razem ci powiem:)


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: wiraqcza 2002-03-02 01:05:31
Pratchett: best of best - kolo z najlepszym opisem swiata przedstawionego. Jego metafory i wogóle pomysły rozwalają. Niesamowity humor. Mam wszystkie ksiegi jego.
Babcia Weatherwax r0xx0rz!!!!
Lovecraft: niewiele czytałem, aczkolwiek respect dla pana tego za "Zew Cthulhu" i "The Dreamquest of Unknown Kadath".

Gibson: najlepszy cyberpunk. Poezja prozy. Jak dla mnie lepszy od Brunona Shulza ktoorego tez podziwiam.

No i last but not least Philip K. Dick: Te ksiazki przestawiają coś w głowie.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: natas 2002-03-02 01:26:11
jaras mi chodzi o to, ze biedny voodoo dostaje ciagle po dupie i nie robi im zadnej krzywdy...
w tej ksiazce nie ma strachu...
wszystko jest oczywiste, a stworek voodoo jest przerazajacy tylko na poczatku... potem jest dokladnie taki jak szatan w end of days - dostaje ciagle lomot... w kolko tylko to go spala to go nafaszeruja olowiem, ani razu w zasadzie sie do nich nie zbliza poza koncem... zreszta w koncowej ucieczce(tej samochodowej tez nie ma ani odrobiny napiecia, jest stara babcia, ktora mowi 'gonic nas demon voodoo, ty prowadzic jak szaleniec' - gdzie tu klimat? jaki klimat? komedia a nie groza...
a co do mnie i takiego demona voodoo to wiesz co bym zrobil?
to co wszyscy - zesral sie w gacie i spierdalal na drzewo a nie gadal "a kysz niedobry potworku", walczyc niech oni sobie walcza i uciekaja - to jest logiczne, ale to jest opisane zupelnie bez napiecia - myslac w twoj sposob arni w eod tez dobrze, ze walczyl - bo przeciez kazdy chce przezyc, nie?
tyle, ze taka walka jest praktycznie skazana na porazne - szansa przezycia jest minimalna - a ja czytajac ta ksiazke odnioslem wrazenie, ze ten demon to biedak jakis co nic nie umie dobrze zrobic... Pierdola a nie demon... Mozna dojhsc do wniosku, ze oni co prawda uciekaja, ale ten leszcz ma minimalne szanse zeby ich dopasc - czyli role sie odwrocily...
a co to za groza, kiedy prawie nie ma szans na to, ze cokolwiek sie stanie zlego?


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Biernath_John 2002-03-02 18:43:23
Kupuję sobie Pratcheta 'Dobry Omen' bo jest tani a taką książkę to trzeba mieć 8) R00lz argh.

Gibson jest ok, czytałem Neuromancera, Mona Lisa Overdrive i Count Zero.

Dick też jest ok, choć powiem że lepiej czyta mi się autorów polskich, szczególnie ostatnich - polska SF ma się wspaniale.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: wiraqcza 2002-03-02 23:37:29
No i oczywiscie LEM - respect 8), ktoorego p.k. dick uwazal za maszynę - lol.

Biegiem do kiosku po nowy produkt!!!!
Wilq Wilq Wilq : "jestem wiedzmin. poturbuję wszystkich!!"

---------------------

Wilq w nowym produkcie trochę słaby jest. Ale jak biją fanów komiksu to fajne było.




Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Milva 2002-03-26 19:11:26
Czytal ktos Ostatniego Wladce Pierscienia?
slyszalam ze niezla polewka.
Biedny Sauron broni sie przed niegodziwym Gandalfem.
To musi byc ciekawe :D


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: [TV]Reddig 2002-03-27 07:17:36
Hehe, to jest ciekawe, na pewno ciekawsze od "Nudy Pierscienia", ktora swoja droga tez jest dowcipna.

Wiecie, ze Patchett wydal juz 26 czesci dysku (u nas ukazala sie 14 Panowie i Damy). Kupilem sobie kilka po angielsku, straszliwa katorga to czytac, bo T.P. ma wyjatkowo boaty i skaplikowany jezyk. Fajny jest Hogfather, SMIERC jako swiety mikolaj, wchodzi przez kominy, mowi HO HO HO i daje dzieciom ich wymarzone prezenty.

Chcialem sprobowac cos Koontza, nie wiem od czego zaczac,  na forum bylo tylko o tych, ktore sa najgorsze. A te najlepsze?


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: [VT] vugie 2002-03-27 08:28:32
Chyba jedna z najlepszych książek Kootza to Opiekunowie, a druga - nie pamiętam tytułu - o bliźniakach.

Ale to wszystko są książki, które dają wyłącznie emocje przy czytaniu, a potem - sami widzicie - nie pamiętam nawet tytułów.


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Jaras 2002-03-27 08:44:55
ja bym proponował zacząć od PÓŁNOCY lub ODWIECZNEGO WROGA, gdyż to moje dwie ulubione jego książki.


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: [VT] vugie 2002-03-27 08:55:23
Co do Północy, to nie pamiętam tego, ale na pewno czytałem (syndrom Koontza). A Odwieczny Wróg (wybacz Jaras) to według mnie jedna z największych jego szmir. Zupełnie spaprany rewelacyjny pomysł, wykorzystany zresztą dużo wcześniej przez Lema w Solaris (tu nigdy się nie zapomni ani tytułu, ani fabuły, ani treści, ani jej znaczenia)

A czyta ktoś Carda?


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: goku_kubas 2002-05-05 13:14:50
A oto kszążki, które według mnie warto przeczytać(bo sam je czytałem i mi się podobały):
-Władca Pierścieni
-Trylogia o Ziemiomorzu
-Diuna(części 1 i 2)
-Winetu(też 1 i 2)
-Szatan z siódmej klasy


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Jaras 2002-05-05 22:04:49
szatana z siódmej klasy czytałek kilka razy, ale to było kilka lat temu i teraz jakoś nie chce mi się. co do Dune, to jak jedynka była wspaniała, tak dwójka jest na maksa zj*bana. teraz dostałem od dziewczyny koontzowe Drzwi do grudnia i po przeczytaniu streszczenia z tyłu stwierdzam, że książka może być całkiem wypaśna. mam tylko nadzieję, że nie będzie tak, jak z Ziarnem demona, która to książka się dobrze zapowiadała, a jest straaaaaaaaaasznie ch*jowa.


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Durbik 2002-05-05 22:34:46
Przeczytałem wszystkie części Diuny, łącznie z Preludium. I musze powiedzieć, że po "Dzieciach..." już all były nudne. Wyłączam z tego "Preludium...", bo było dośc ciekawe w porównaniu np z "Bogiem-Imperatorem..." (chrrr).


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: goku_kubas 2002-06-01 22:02:46
Teraz do majej listy dochodzą kolejne części Wiedźmina, jestem pod koniec drugiej części czyli na "Mieczyu Przeznaczenia". Moim zdaniem ten cykl powieści jest na tyle ciekawy i rozbudowany, że zasługuje na osobny temat

MP to pierwsza, a nie druga część sagi.


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: [VT] vugie 2002-06-03 14:42:51
Durbik: co do "Boga Imperatora" to dla mnie był super. Nawet Lem nie ukazał tak dobrze totalitaryzmu ze wszystkich stron ("Eden").

Ponawiam raz jeszcze pytanie o Carda.... Nikt go tu nie zna?


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Durbik 2002-06-03 19:41:43
Hm. Ale to są truizmy Vugie. Ten Leto-czerw był takim zblazowanym, tyrańskim tyranem, że aż za jaskrawo było. Natomiast Kapitularz - o, tu już lepiej. Akcja, wątki niezłe itp.


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Lupus 2002-06-03 22:22:57
Jej... ale wy różne rzeczy czytacie... A ja czytam książke do fizyki mojej starszej siostry... I tak naprawdę, to poleciłbym Wam wszystkim lektórę niezwykłą, wykwyntną, mądrą, starą jak świat, zaskakującą, wzruszającą, zabawną, świecącą przykładem ludzkich zachowań, męstwa, honoru i dowcipu, pełna profesjonalnych i nie nudnych opisów, oraz zagłębień w ludzką psychikę, w życie narodów itp... Książka, za którą autor powinien dostać Nobla... Poczytajcie! Sobie!! OGNIEM I MIECZEM!!!... Leprzej bitwy niż podczas obrony Zbaraża nie wyczytałem nawet u Tolkiena!...


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Biernath_John 2002-06-03 23:08:40
E tam mnie 'Ogniem i Mieczem' w ogóle nie urajcowało, ale POTOP roooox (a film jaki!)


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Lupus 2002-06-14 01:51:49
Kwestia gustu... a ja i tak chyba najczęœciej czytam podręcznik do fizyki...


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: [TV]Reddig 2002-06-15 10:23:40
Nigdy jakos nie lubilem lektur szkolnych (Trylogia Sienkiewicza jest w porzadku, jako jedna z niewielu) i podobnie jak wiekszasc dzisiejszej mlodziezy praktykowalem nieczytanie wiekszosci (udalo mi sie np. Krzyzakow nie przeczytac, wymieklem gdzies w polowie). Niezly jest jeszcze Pan Tadeusz, Kamienie na Szaniec, Chlopcy z Placu Broni, Zemste dalo sie przeczytac... W liceum do dzis praktycznie niczego nie doczytalem do konca poza Makbetem i moze czymstam jeszcze (brak checi, ale, cholera, nawet gdybym chcial, to nie zdazylbym, bo zaraz potem zaczynam nowa, lece wiec, wstyd sie przyznac, na brykach).


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Jaras 2002-06-15 14:52:05
no ja tylko przeczytałem "Szatana z 7-mej klasy" "Janko muzykanta" i możliwe, że całe "Kamienie na szaniec". no i jakoś się udało ten polski zdać.


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Denethor 2002-12-12 20:01:53
Strefa Mroku: Jedenastu Apostołów Grozy

Zbiór opowiadań takich autorów jak: Sapkowski, Dukaj, Pilipiuk, Piekara czy Ziemkiewicz.

A wszytko za 10,99zł plus gazeta Fantasy Click i płytaz różnymi pierdołami.


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: [VT] Patrys 2002-12-16 09:23:37
Ja głównie Koontza czytam ostatnio, w wolnym czasie sięgam czasem po serię "Kane" (Wagnera). Kane da się czytać, ale tłumacze na polski zrobili mu wieeeeelką krzywdę. Nie ma na czym oszczędzać w tzw. "wydawnictwach kieszonkowych", to się oszczędza na tłumaczu i takie potem shity wychodzą. A ja kiedyś myślałem, że jak jest ten sam wyraz w dwóch kolejnych linijkach to jest źle bardzo. A tu w dwóch kolejnych zdaniach łatwo znaleźć trzy kopie ulubionego słowa Pana Tłumacza, czyli że wszystko jest "złowróżbne". Argh...


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: [VT].:nomind:. 2003-05-18 02:06:04
Ja, jak to ja gdy juz cos pisze od siebie, zapodam Wam ziomale posta mniej wiecej  w ten sam desen, co moje niegdysiejsze 'gra ktos w szachy?' w threadzie Strategie - czyli takiego na ktorego nikt nie odpowie i bedzie on, ale jakby go nie bylo.

Streszczam sie wiec:
Bursa, Hłasko, Wojaczek, Białoszewski, Świetlicki..
Ktos ma to na polce, oprocz mnie ?

Z gory dziekuje za zero feedbacku.  :).


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: [VT] vugie 2003-05-18 08:10:49
Białoszewski i Hłasko troszeczkę...

Białoszewski miał w rewelacyjny sposób zorganizowane miejsce pracy: mógł bez ruszania się z miejsca palić, czytać, rozmawiać przez telefon, palić, pić kawę, palić i jeść mleko w proszku prosto z torebki.
Po prostu żyć, nie umierać :)


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Durbik 2003-05-18 10:52:25
Oj, Nomind, ja nigdy nie mogłem np Hłaski... Jakoś takie alegorie przeintelektualizowane to trącą mi bufonadą... Świetlicki? Nie słyszałem.


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: [VT] EdgeCrusher 2003-05-18 12:47:17
Co do ksiazek opisujacych totalitaryzm to calkiem milo czytalo mi sie Apostezjon Wnuka-Lipińskiego. Niby jakies SF ale jesli chodzi o totalitaryzm to bardzo fajnie jest przedstawiony.

Co do rzeczy ktore czytuje to coz. Nie mam chyba ulubionych autorow, kazdy wdał jakiś chłoam i cos tam dobrego. Generalnie szanuję sobie Ziemkiewicza, Łysiaka, Pilipiuka (chociaż to bufon straszny i nie lubi RPGowcow), Pracheta, Kinga, Coelego, D.Adamsa a ostatnio odkrylem na nowo Kresa (ukłony w stronę Greybrowa). Pewnie o czyms i tak zapomnialem. Jak ktos z was cos goraco poleca to przeczytam z przyjemnoscia.

Pozdrawiam


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Denethor 2003-05-18 13:36:40
Pilipiuka osobiście znam tylko z Jakuba Wędrowycza i całkiem spoko to się czyta...kilka opowiadań w Fantasy było o nim.
Ziemkiewicza czytałem tylko jedno opowiadanie a mianowicie "Akwizytor" i nie za bardzo przypadł mi do gustu...takieś siakeś to poważne :P.
"Katedre" Jacka Dukaja  polecam wprawdzie jest to bardzo luźno powiązane z filmem Bagińskiego na podstawie tego opowiadania, ale ogolnie książka rox.


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: [VT] EdgeCrusher 2003-05-18 14:27:29
No Pilipiuk to generalnie pisal tylko o Jakubie Wędrowyczu z wyjątkiem 2 opowiadanek. Postać jest mega. Kto nie zna to polecam.

Co do Ziemkiewicza to są jego dwie strony. Ta poważna, krytyka, ekonomisty i ta mniej : pisarza S-F oraz felietonisty. Osobisci polecam opowiadanie Cała kupa wielkich braci (wydane w zbiorku pod tym samym tytułem).


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Biernath_John 2003-05-18 15:47:56
Panna mi dużo Dukaja i Ziemkiewicza przynosi. Lubię te ich sf knigi. O i Oramusa czasem...


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Noday 2003-05-18 21:38:06
   Część przeczytałem, większość mam zamiar:

A. & B. Strugaccy - "Lot na Almateę. Stażyści"
                         - "Drapieżność naszego wieku"
                         - "Koniec eksperymentu "Arka""
                         - "Południe, XXII wiek"
Roger Zelazny - "Dziewięciu książąt Amberu"  (1 tom serii)
                    - "Odmieniec"
                    - "Róża dla Eklezjastesa"
Philip K. Dick - "Ubik"
                  - "Blade Runner"
                  - "Radio Wolne Albemuth"
                  - "Dobry Omen" - napisane razem z Neilem Gaimanem
Jacek Dukaj - "Extensa"
Steven Erikson - "Ogrody Księżyca"  (1 tom serii)
Neil Gaiman - "Amerykańscy bogowie"
                - "Nigdziebądź"
                - "Gwiezdny pył"
William Gibson - "Wszystkie jutra"
                    - "Neuromancer"
                    - "Johnny Mnemonic"
Stephen King - "Wszystko jest względne. 14 mrocznych opowieści"
                   - "Mroczna wieża I. Roland"  (1 tom serii)
Feliks W. Kres - "Północna granica"  (1 tom serii)


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Durbik 2003-05-19 09:50:11
Co do Ubika - co kogoś pytam, to ten się pluje z podniecenia, tymczasem ja przeczytałem i jak dla mnie to książka nieskładna. Poza tym nieciekawa i przewidywalna. Jedyny dobry moment to opis alternatywnego poczatku II Wojny, bo nasi biją boszów na froncie :D


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: [VT] Patrys 2003-05-19 13:03:51
Noday: bardzo ładna lista ;D

Ja bym dokleił do tego:

Roger Zelazny - "Ja, nieśmiertelny"
Isaac Asimov - "Kamyk na niebie"


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: [VT] vugie 2003-05-19 15:06:09
Durb: Hłasko  przeintelektualizowany? Według mnie mało kto tak mocno obiema nogami na ziemi stoi... Alegorie? Może subtelne aluzje czasem, ale od razu alegorie? Czytałem trochę jego wspomnień i z tej perspektywy nie idzie patrzeć na niego jako na bufona.


Tytuł: Re:Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Durbik 2003-05-19 15:10:52
No właśnie wspomnień jego nie czytałem, nie wiem co z niego za człowiek wcale, ale jego ksiażki (dwie tylko czytałem) mi nie odpowiadają. Nie będę rozpaczał, poczytam sobie co innego.


Tytuł: RE: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: p.Wesołek 2005-11-19 21:20:03
Odkurzmy temat.
W łapy wpadła mi książka pt. "Historia i fantastyka" będąca wywiadem-rzeką, który przeprowadził Stanisław Bereś z Andrzejem Sapkowskim. Wywiad jest obszerny i porusza wiele kwestii. Bereś próbuje wydobyć od ASa komentarze nt. współczesnego świata, przy okazji pytając o literaturę :). Sapkowski rzecz jasna odpowiedzi udziela niechętnie, nie chcąc zostawać wyrocznią. W konwersacji przewijają się takie tematy jak: szeroko pojęty postęp cywilizacyjny, historia wojskowości, dzieje literatury SF i fantasy, społeczność wokół nich skupiona i oczywiście proza oraz postać Sapkowskiego.
Książkę-wywiad uważam za godną polecenia, można się z niej wiele dowiedzieć o Andrzeju Sapkowskim, jego poglądach (trochę to porozrzucane po książce, ale możliwe do wyłowienia). Interesujący jest też sam sposób prowadzenia dialogu. Dodam, że zawartość książki pochłonąłem w jeden dzień, co ostatnio mi się nie przydarzyło.
Polecam wszystkim, którym czas dłuży się w oczekiwaniu na Gusanos 0.9 :).
"Historia i fantastyka" ukazała sie nakładem SuperNOWY 20 października. Jej koszt w EMPiKu to niecałe 36 zł.
Zainteresowani doczytają więcej w newsach na http://www.sapkowski.pl/.
   
EDIT:
Kelner: Czy ja gdzieś napisałem, że to mało?


Tytuł: RE: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Kelner 2005-11-19 22:44:18
36zł to mało jak na książkę? Ech... Gdzie są ludzie, którzy chodzą do antykwariatów, "na Koszyki" i szperają w starych wydaniach, byle tylko znaleźć coś ciekawego (i na kieszeń humanisty). Koniec z narzekaniem na dzisiejszą młodzież.


Tytuł: RE: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: ambasador 2005-11-20 11:07:17
Bardzo dobry pomysł z odnowieniem tematu. Będziemy mogli sprawdzić jaka część z nas jest oczytana. ;)

Ostatnio w moje ręce wpadła mi książka Kevina Mitnick'a "Sztuka Podstępu". Bardzo zajmująca lektura, dowodem na to jest to że pierwszy raz w życiu przeczytanie ok. 300 stron zajęło mi jedyne 2 dni 8). Kevin opowiada o początkach swojej działalności hackera i socjotechnika. Tytuł książki "Łamałem ludzi a nie hasła" doskonale przedstawia całą treść. Są w niej opisane wydarzenia z życia Mitnick'a np. kiedy był młody chodził na tyły jakiegoś przedsiębiorstwa telekomunikacyjnego i przeszukiwał śmieci wyrzucane przez tą firmę. Zabierał wszystkie papiery jakie wydawały mu się przydatne i czytał je w domu. Pewnego dnia zbierając właśnie te śmieci znalazł skrawki jakiegoś dokumentu... Gdy je poskładał okazało się ze były to numery kont i hasła.
Mitnick opowiada również inne historie ze swojego życia jak i równierz o historiach które mogły się wydarzyć i które się wydarzyły. Kevin Mitnick to przykład doskonałego socjotechnika który udowodnił ze informacje uważane za ściśle tajne są zazwyczaj ogólno dostępne.

Namawiam do kupna i przeczytania. Książka w miękkiej oprawce jest warta 30 zł a w twardej 40 zł.


Tytuł: RE: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: ChanibaL 2005-11-20 15:09:13
A ja w tym tysiącleciu przeczytałem "Rambo: Pierwsza Krew" 8)


Tytuł: RE: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: ColonelMatey 2005-11-20 16:55:45
Ja dostałem miesiąc temu od brata na urodziny książkę "Weźmisz czarno kure"

Jest to zbiór kilkunastu opowiadań o Jakubie Wędrowyczu - prowincjonalnym (trochę żulowatym :P) egzorcyście.
Przygody egzorcysty przypominaują trochę Magiczne Przygody Kubusia Puchatka, jednak nie są wulgarne.
Opowiadania są powiązane ze sobą bardzo luźno, każde z nich można przeczytać bez kontekstu w formie poprzednich opowiadań.

Polecam :D


Tytuł: RE: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: p.Wesołek 2005-11-30 19:25:27
Kolejna książeczka, niepodobna chyba do żadnej z powyższych.
Tytuł: "Heban", Autor: Ryszard Kapuściński, Wydawnictwo: Czytelnik, Wrzesień 2005, Cena Merlina: 25,5 więcej o wydaniu http://www.merlin.com.pl/frontend/towar/423237  (http://www.merlin.com.pl/frontend/towar/423237) i autorze http://www.kapuscinski.hg.pl/index.php?id=biografia.
Ryszard Kapuściński jest chyba najbardziej znanym w kraju i na świecie polskim reporterem. "Heban" jest książką-pamiętnikiem-reportażem opisującym w niezwykły sposób 40 lat najnowszej historii Afryki. Autor był obserwatorem, uczestnikiem opisywanych wydzarzeń, gdyż jako pierwszy miał utworzyć oddział PAPu (czy tegoś w ten deseń) na Czarnym Lądzie. Książka jest niezwykła, gdyż dowiadujemy się z niej zarówno o sytuacji politycznej kontynentu jak i codziennym życiu mieszkańców. Są to informacje bardzo rzetelne, trudno dostępne w naszym języku i podane w przyjemny dla czytelnika sposób. Jeśli nie wiesz o  co chodziło Tutsi i Hutu, czy jak postępowała dekolonizacja, bądź walka z apartheidem, to powinieneś przeczytać "Heban" Ryszarda Kapuścińskiego. Gorąco polecam.
EDIT: Dodam jeszcze, że każdy rozdział opowiada inną historię, więc nie trzeba czytać całej ksiązki od razu, by wiedzieć o co chodzi.


Tytuł: RE: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Biskup_Joe 2005-12-01 14:23:47
Chcem polecić książke Jerzego Kosińskiego "Malowany Ptak". Opowiada historie pewnego żyda podczas wojny. Nic więcej nie ma sensu mówić. Na prawde daje wiele do myślenia. Na jej podstawie, a właściwie po przeczytaniu jej powstała piosenka Dzemu "Jak Malowany Ptak", która moim zdaniem całkiem nieźle oddaje jej treść. Innymi slowy warto!!!


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Guthrick von Kewpa 2006-01-27 21:18:15
Moim łupem padło kilka dni temu dzieło znanego dość amerykańskiego powieściopisarza fantastycznego Jonathana Carrolla. Klask, klask, ejrze, ale które?
[dant techniczne]
Kraina Chichów z roku 1980. Pierwsza książka tego autora - okrzyknięta jedną z jego najlepszych, jeśli nie najlepszych. Niecałe 300 stron. Stephen King powiada - "Czułem sie tak jakbym czytał "Buszującego w zbożu" spod pióra C.S. Lewisa. Pożarłem tę powieść co do literki."
[/]

Poleciła mi ją pewna bliska osoba, argumentując się tym, że książka jest baaardzo baaardzo ale to baaardzo 1337 i że po przeczytaniu jej siedzi[albo pochodne] się conajmniej 20 minut z otwartą szczęką i myśli o tym co się właśnie wydarzyło. I tak jest w rzeczy samej, właściwie to dopiero po dobrej godzinie moje tętno ustatkowało się na średnim poziomie [może to przez to, że jestem taki strachliwy] otrzymywanym przy leżeniu, a po 20 minutach nadal przeglądałem kilka razy ostatni rozdział w celu uzupełnienia niedoborów wiedzy spowodowanych obrzydliwie zmyślnym zabiegiem literackim, czy jak to tam się mówi.

Cała ksiązka opisywana jest oczami bohatera, [co tylko potęguje jej wspaniały charakter] który dość często wtrąca swoje genialnie utrafione spostrzeżenia itp., Książka ponadto wciska w fotel i nie pozawala oderwac oczu od pierwszych lini.

[trochę wstępu, choć radzę nawet tego nie czytać [Ani jakichkolwiek innych recenzji!], jeśli ktoś zaryzykuje przeczytanie w najbliższym czasie!]
[Pierwsze linijki z pamięci]
-Powiedz mi Tomaszu, wiem że zadawano Ci to pytanie milion razy, ale jak to jest być...
-Synem Stephena Abbeya? - Właśnie ostatnio poinformowałem matkę, że nie nazywam się Tomasz Abbey, tylko Syn Stephena Abbeya [...] Pamiętam że był bardzo sympatyczny i czuły, może po prostu bez przerwy chodził ubzdryngolony.
[/]
SA to wspaniały wszędzie rozpoznawany ś.p. aktor. Zmarł kiedy Tomasz był jeszcze mały, sam Tomasz wspomina go raczej 'bezbarwnie', jako ojca którego zwyczajnie często nie było w domu. Tomasz jest nauczycielem angielskeigo w jakiejśtam szkole, mieszka w akademiku itp., jest niezłym kobieciarzem itp. Marzy o napisaniu biografii znakomitego bajkopisarza - Marshalla France'a - Autora między innymi 'Krainy Chichów' - ulubionej spośród wszystkich jego książek, w której to zaczytywał się w dzieciństwie bez pamięci. Zmęczony pracą w szkole bierze dłuugi bezpłatny urlop, w celu właśnie poświęcenia się wcześniej wspomnianej biografii. Następnego dnia gdzieś w antykwariacie spotyka Saxony, [którą określa jako niebrzydką] jak się później okazuje, mimo wzajemnej niechęci mają wspólne zainteresowania, oboje są dziwakami - on kolekcjonuje maski, ona marionetki itp. [Nie, nie liczcie na tasiemca o miłości i zdradzie do końca książki ;)] Sax w międzyczasie oferuje mu pomoc w napisaniu biografi - Początkowo niechętny Tom z czasem skłania się w jej stronę [przez całą książkę wybitnie jednak podkreślając jej różniste wady :D] ze względu na kilka wartych uwagi informacji o Marshallu przez nią wygrzebanych. Kilka następnych stron książki i partnerzy trafiają do Galen - miejsca docelowego. Cytat
"-No to... - Wykonałem nieokreślony gest w powietrzu.
-No to... - Zgodziła sie wciągając głowę w ramiona.
-Jesteśmy prawie na miejscu dziecinko.
-Wiem.
-W Krainie Chichów.
-W Krainie Marshalla France'a."
[/koniec dobrego]

Książka jest wspaniale zorganizowana - Wstęp jest bardzo zwięzły i króciutki, na pierwszych stronach poznajemy Toma od każdej strony, co lubi, czego nie, itp. bardzo łatwo wczuwamy sie w jego klimaty, od samego początku kochamy go za styl wypowiedzi i komentarze. Do pewnego czasu wszystko jest normalnie - nie odczuwamy najmniejszych oznak dziwactwa, a zarazem wytężamy zmysły żeby zwęszyć podstęp or sth, bezskutecznie. Cała powieśc jest zrównoważona [nie mylić z liniowa!], a autor potrafi nas zaskoczyć - zdziwić/przestraszyc/doprowadzić do łez itp. - w najbardziej nieoczekiwanych momentach. Nie, książka NIE JEST ani trochę chaotyczna, wszystko jest genialnie uporządkowane i zaplanowane. Nie znalazłem w tej książce dosłownie ani jednej nudnej strony - mam wrażenie, że gdyby którejkolwiek brakowało, utraciłbym ważne informacje na temat tego co się aktualnie dzieje.

Książka ponadto trzyma [autentycznie!] do ostatniej linijki i nie ma takiej siły [głód, faszyści, wybuch bomby atomowej u sąsiada] która mogłaby nas odciągnąć choć na chwilę od dobrnięcia do końca [pożarłem książkę na dwa razy - mój błąd, że zaczęłem czytać wczoraj wieczorem] Nie pamiętam takiej żądzy pochłaniania literek przy czytaniu jakiejkolwiek książki!

Bez względu na orientację książkową polecam wszystkim, napewno zainteresuje, znokautuje, powali etc., etc.
:*Mmmua, od dziś Kraina Chichów to moja ulubiona [książka!], no i przeczytanie całej reszty książek spod pióra Jonathana Carrolla, to już tylko kwestia czasu i mój cel na następne dni ;).


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Jerac 2006-01-27 22:04:43
A ja ją czytałem i nie zareagowałem WCALE. To jest nic, w porównaniu do "Lśnienia" Kinga. Aczkowliek zakończenie mnie troszkę zdziwiło... :D


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Guthrick von Kewpa 2006-01-27 22:27:39
Ależ Jereku, Twoja reakcja ani troszkę mnie nie zdziwiła, podobnie jak Chuck Norris, ładne mody do gunsos, to wszystko już było, fajniejsze czy niefajniejsze, anyway, wiedziałem że to napiszesz, WIEDZIAŁEM :D


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Greybrow 2006-01-27 22:56:14
Jestem świeżo po lekturze "Narrenturm" i "Bożych wojowników".
Długo się jakoś nie mogłem za to zabrać, ale czyta się nieźle. Trochę historii przy okazji sobie przyswoiłem. Bohaterowie wcale nie nudni, a zwroty akcji co momencik. I wcale nie zalatuje Wiedźminem, co liczę na plus.
Rzekłbym, że tak na czwórkę z plusem, bo często trzeba się posługiwać załączonym na końcu słowniczkiem, a często wytłumaczenia nie ma w ogóle. I jakoś mnie to mało obchodzi, że autor liczy, że czytelnik sobie musi sam poszukać. Zwykle czytam tam, gdzie dostępu do informacji nie ma :)


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Biernath_John 2006-01-28 00:12:20
'Czarne Oceany' Dukaja.

Nie polecam. Bardzo ciężka i trudna książka nie dająca ani trochę satysfakcji. Dukaj to miszcz, i 'Inne Pieśni' to jedna z najlepszych książek jakie czytałem w życiu (o ile nie najlepsza), ale 'Oceany' odradzam.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Doman 2006-01-28 02:00:16
No więc po kolei:
1. Sapkowski - "Narrenturm" i "Boży Bojownicy". Rzeczywiście świetnie się czyta, choć im dalej, tym akcja toczy się mniej wartko. Są zjawiska paranormalne ala Wiedźmin, jest humor w stylu Sienkiewiczowskim są historyczne ciekawostki, nie zabrakło też miejsca na rozważania nad ludzką naturą i historią w ogóle - dla każdego coś miłego. Momentami widać pewien przerost formy nad treścią, ale to niekoniecznie wada cyklu.

2. Dukaj. Z tego co czytałem, oryginalna treść "Czarnych Oceanów" była znacznie dłuższa niż ta w wersji wydrukowanej, ale wydawca wymógł na Dukaju Skrócenie brudnopisu. Co więcej ustalony "dedlajn" spowodował, że zakończenie było pisane niejako "na siłę". Ciężko jednoznacznie ocenić czy to dobrze, czy źle. W końcu "Oceany" są i tak opasłym tomiskiem. Z drugiej strony w trakcie czytania widać wyraźnie skoki w fabule i dziury w chronologii. Ogólnie uważam, że książka zła nie jest. Mamy to co u Dukaja najlepsze, czyli wiarygodny, bogaty w szczegóły i realistycznie nakreślony świat oraz mnóstwo świetnych, zaskakujących pomysłów. Dopiero po przejrzeniu dyskusji na Gronie zauważyłem ile wątków i niuansów umknęło mi w trakcie czytania. Mimo to, ciągle uważam, że J.D. najlepiej spisuje się w opowiadaniach - "W kraju niewiernych" i "Zanim noc" są po prostu genialne, choć "Extensę" i "Xavrasa Wyżryna" też mogę śmiało polecić każdemu. "Inne Pieśni" to już cięższy kawałek lektury i nie będę ukrywał, że wiele filozoficznych odniesień najzwyczajniej mnie przerosło.

3. "Kraina Chichów" - recenzja zabrzmiała ciekawie, może po sesji znajdę chwilę czasu w ramach nadrabiania klasyki. Natomiast ostatnią powieścią, która wessała mnie w stopniu podpadającym pod utratę kontaktu z rzeczywistością były "Imperialne Czarownice" Swiatosława Łoginowa (Nowa Fantastyka - Wydanie specjalne Zima 2004 (http://www.fantastyka.pl/fantastyka_ws_archiwum/NFS_4(5).jpg)). Bardziej czytadło niż ambitna literatura, ale za to świetnie napisane, no i ten pomysł...

4. Żeby się pochwalić, powiem, że aktualnie jestem na etapie zagłębiania się w literaturę Rosyjską, a konkretnie braci Strugackich. Jak na razie mam za sobą "Piknik na skraju drogi" i "Miliard lat przed końcem świata". Warto czasem przeczytać coś odmiennego od standardowego anglosaskiego spojrzenia na fantastykę - coś gdzie nic nie jest do końca jasne, a autor stawia więcej pytań niż daje odpowiedzi.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Biernath_John 2006-01-28 02:59:09
Opowiadania Dukaja są znakomite, to prawda. Nawet ta złota galera którą napisał jako smarkacz bardzo bardzo daje rady. Co do oceanów to jest to bardzo gęsta zupa. I zgadzam się że fragmentaryczne 'motywy motywiki' są bardzo fajne, ciekawe itd, ale objęcie tego jako całość to zupełnie inna bajka. Zakończenie (a w zasadzie jego brak) kładzie to dzieło finałowo - zero satysfakcji z czytania. Inne Pieśni miały spójną fabułę i klimatyczne zakończenie, a po przeczytaniu oceanów poczułem się jak wioskowy dureń co nic nie pokumał. Dopiero po przeczytaniu na sieci kilku recenzji ulżyło mi trochę - odczucia innych są takie same jak moje, więc przestałem się przejmować.
Oceany są niewarte poświęconego im czasu i wysiłku - taka jest moja konkluzja.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Michał Mleczko 2006-03-31 23:12:42
Tylko DWA razy w czasie tej dyskusji wymieniono Lema :o. To był przecież jeden z najwybitniejszych polskich pisarzy. Wszystkie jego opowiadania są po prostu fantastyczne jak chociażby "Solaris", "Ciemność i pleśń". Każdemu, kto nie przeczytał, a lubi science fiction, polecam.

Wypadałoby wspomnieć o nim chociażby z powodu jego śmierci.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Doman 2006-04-02 22:53:15
Mówisz Masz:
Historia moich spotkań z Lemem, w kolejności chronologicznej:
  • Trzej Elektrycerze, Wielkie lanie - to były lektury we wczesnej podstawówce, ale wtedy chyba nawet nie wiedziałem, kto to jest Lem
  • Opowieści o Pilocie Pirxie - też lektura, chyba 8 klasa podstawówki - pamiętam że nikt z klasy tego nie trawił, a mi się strasznie podobało. Już pierwsze opowiadanie: "Test pilota Pirxa" zrobił na mnie ogromne wrażenie. Teraz pewnie po tych wszystkich matriksach i reszczie fanstastycznego bagażu efekt byłby mniejszy. Jeżeli ktoś nie czytał, książka ta, to zbiór opowiadań SF, z dużym naciskiem na S, połączonych postacią głównego bohatera. Choć dziś kalkulator na statku kosmicznym, w dodatku zapsujący wyniki na papierze może wywoływać uśmiech, to jednak cała reszta wciąż pozostaje majstersztykiem.
  • Dzienniki Gwiazdowe - pierwsze w pełni świadome sięgnięcie po Lema, choć muszę przyzać wykonane nieco na chybił trafił. Kolejna książka - zbiór opowiadań. Tym razem głównym bohaterem jest astronauta Ijon Tichy. Ta kolekcja jest jednak dużo bardziej zróżnicowana, są opowiadania poważne, filozoficzne ale również satyryczne i groteskowe. Moje ulubione zdanie "Dziadek zaczął wybijać godzinę" - wyrwane z kontekstu nic nie znaczy, ale w opowiadaniu spowodowało że zacząłem się maniakalnie rechotać w obecności lekko zaniepokojonej sytuacją rodziny.
  • Solaris, Nieustraszony - dwie standardowe powieści hard SF. Standardowe w sensie poważnego podejścia do tematu, bo jeżeli chodzi o poziom są zdecydowanie wybitne.
  • Bajki Robotów, Cyberiada - dywagacje filozoficzne, etyczne, egzystencjonalne, o naturze ludzkiej i wielu innych rzeczach ubrane w konwencję cybernetyczno-bajkową. To właśnie stąd pochodzą "Trzej Elektrycerze" i opowiadania o przygodach Trurla i Klapaucjisza.

Aha, jeszcze jedno. Jak sobie od dawna obiecywałem, wreszcie znalazłem okazję do przeczytanie "Krainy Chichów". Nie należę do ludzi specjalnie odważnych, ale książka wcale a wcale mnie nie wystraszyła. Niem mam jej oczywiście tego za złe, bo też nie jest to zwykły horror, czy thriller. W każdym razie powieść tworzy specyficzny, niesamowity klimat, przez co doskonale się ją czyta.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Jerac 2006-04-03 08:59:32
No ja niestety czytałem tą książkę spodziewając się horroru - i w ten sposób zabiłem całą przyjemność czytania... NIGDY nie wierzcie temu co jest na okładce, a najlepiej zaklejcie to kawałkiem papieru.

.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Guthrick von Kewpa 2006-04-04 09:54:35
Na mojej okładce jak już wspominałem, a może i nie, nie było wzmianki o horrrrorach itp., conajwyżej o podekscytowaniu towarzyszącym podczas czytania. ;)

Nawiązując już do twórczości Carrolla - Ostatnio w ręce wpadło mi Muzeum Psów i Zaślubiny Patyków.

Muzeum pełne jest ciekawych i konkretnych teorii na różne tematy. Bohaterem sławny architekt który dostał propozycje zbudowania Muzeum Psów od jakiegośtam sułtana Saru. Wszystko jakieś takie magiczne i opatrzone genialnymi wstawkami głównego bohatera chyba nawet lepszymi niż w KC. Książka w rzeczy samej jest magiczna, czyta się przyjemnie a na końcu niespodzianka. Ponadto dużo oddzielnych [choć nie do końca] wątków które powalają bezpośrednością czy po prostu kunsztem wykonania.  Po końcu natomiast magia towarzysząca przez całą książkę daje się wyczuć, ciekawe. Me poleca z zaznaczeniem żeby nie wierzyć Żerekowi że to horror or sth.

Zaślubiny Patyków to książka w której stara kobieta o imieniu Miranda Romanac opowiada o swoim życiu, które, jak się później okazuje wcale nie było do końca normalne. Ciekawe zwroty akcji itp., trzeba się mocno pilnować, żeby się nie zgubić, w sumie to tak naprawdę nie wiadomo co jest prawdziwe, co wymyślone. Niektóre momenty są nawet wzruszające i skłaniające do przemyśleń, no i l33t zakończenie. Me poleca  przy podobnym, jak wcześniej zastrzeżeniu, że to nie horror i dzieci z Bulerbyn są lepsze. A, książka ma genialne zakończenie.

Aktualnie w trakcie przerabiania Czarny Koktajl [o pedałach, Bogu i życiu po śmierci], a potem Ale Karuzela!

A jeszcze dalej potem Na pastwę aniołów i Kości księżyca, bo recenzje mówią że to jedne z najlepszych Carrolla.

Pdsumowując me poleca szczególnie Muzeum Psów, które nie ustępuje, jeśli w ogóle, Chichom na krok, choc jest niewątpliwie inne. Patyki też polecam, ale jako drugie, bo Muzeum bardziej podbiło mój umysł  8)


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Michał Mleczko 2006-04-04 12:27:20
Czy ktoś na forum czytał "Samo-loty" Marka Stokowskiego? Niedawno napisana, odjazdowa książka, chociaż niezbyt wesoła. Na pierwszy rzut oka - nawet dla dzieci. Jeśli ktoś słucha trójki, to coś wie na ten temat. Była odczytywana.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Greybrow 2006-04-05 21:53:09
Dla chętnych bibliotekom internetowym i znawców cyrylicy:
http://artefact.lib.ru/cgi/library.pl?view=lang&name=POL#top

Dla przykładu, można znaleźć sporo dzieł Twórcy Bajek robotów: http://artefact.lib.ru/library/lem.htm

Po polsku są te, które po nazwie mają: (польск.)


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: barnex 2006-06-18 21:47:12
Uwaga. Ta wiadomość może być odebrana jako spam. Jeżeli nie chcesz paść ofiarą reklamy, nie powinieneś dalej czytać.

Pana Terrego Pratchetta nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Jeżeli ktoś chciałby zapoznać się z jego twórczością, lub uzupełnić swoją Pratchettową biblioteczkę powinien zwrócić uwagę na promocje (http://www.merlin.com.pl/frontend/promo/918) sklepu internetowego Merlin. Wszystkie książki Pratchetta są w 40% przecenie - jeszcze przez kilka dni.

Jeżeli ktoś odebrał tę wiadomość jako spam - bardzo przepraszam. Jeżeli kogoś to uradowało - bardzo proszę ^^


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Jerac 2006-06-18 22:10:33
Taktak, Pratchett rulz. Tylko trzeba uważać - jeśli komuś przeszkadza że nasz świat leży i kurzy się na półce Niewidocznego Uniwersytetu Świata Dysku, a sam Świat Dysku to po prostu Dysk na czterech słoniach stojących na żółwiu A'Tuinie (głównie dlatego że stwórca tego świata miał trochę fantazji i nie lubił fizyki), to niech sobie daruje.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: [TV]Reddig 2006-06-19 00:02:50
Matka już mnie tym kusiła. Wszystko po polsku niestety, kto by tam czytał książki po polsku? ;]


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Obelix 2006-06-19 06:27:04
aktualnie przeczytałem po raz 2 pierwszą i drugą część Eragona, bardzo fajna książka którą polecam

(jeśli gościu który to napisał miał 15 lat to szacun da niego)


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Greybrow 2006-06-25 08:30:56
Matka już mnie tym kusiła.
Przekaż roxa mamie :)
U mnie jest na odwrót, tzn. ja mamie książki podrzucam :)


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: fishman 2006-06-25 09:12:06

Ja ostatnio przeczytałem ksiązki Dana Browna. Niestety w złej kolejności, ponieważ po "Kodzie..." prztstąpiłem do "Aniołów i Demonów". I okazało się że fabuła jest inna ale wszystkie wydarzenia były dość przewidywalne. Potem zabrałem się za "Zwodniczy punkt" - według mnie była to nalepsza jego ksiązka. Jeżeli chcesz poznać intrygi amerykańskiego kongresu i przezyc wspanałą przygode na Alasce to koniecznie przeczytaj tą ksiązke. Natomiast "Kodu..." nie polecam osobom o słabo zakorzenionej wierze i dużej łatwowierności.

Jeżeli ktoś zabierze się do książek Browna to polecam czytać je w nastepującej kolejności:

1."Anioły i Demony"
2."Zwodniczy Punkt"
3."Kod Leonarda da Vinci"
4."Cyfrowa Twierdza"


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: [TV]Reddig 2006-07-16 18:54:12
Cóż, IMHO Anioły i Demony są jeszcze gorsze od Kodu, tzn AiD są tragiczne, przy dosyć miałkim Kodzie, ale cóż - gusta.

A tak a propos Pratchetta: miał ktoś z was w rękach "Where's My Cow?"? Tak mi się gęba już dawno nie szczerzyła, jak przy tym. Krótki wypad do American Bookstore, książka ma jakieś 20 stron, 5 minut czytania, ale trzeba się odwrócić od obsługi i starać się za bardzo nie trzęść ze śmiechu ;] Przy czym znajomość realiów jest przydatna.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Express 2006-07-17 08:27:13
fishman, te "intrygi" to są w każdej książce. Czegóż ten kongres nie zrobił?

Co do Browna:

"Kod..." był niewątpliwie nowatorski, fajnie napisany. Niezła fabuła, wartka akcja i... dokumentnie spaprane zakończenie - wolne, bez wyrazu.

"AiD" - moim zdaniem najlepsze, ale żałuję, że od tego nie zacząłem. Do końca trzyma w napięciu, pod warunkiem, że nie zaczyna się zastanawiać, "w co mnie wkręca autor?". A po przeczyatniu "kodu" już można się domyślić. Dlatego rzeczywiście, najlepiej byłoby zacząć od tej książki, a resztę możnaby sobie darować.

"Cyfrowa twierdza" - kupa. ostateczne potwierdzenie, że Brown ma schemat, który opakowuje w różne ubranka - taki szablon html ze zmiennym CSS.

"Zwodniczy punkt" - miałem w ręku egzemplarz bez 20 stron, ale dużo nie straciłem. Znów ten sam schemat, totalne "zaskoczenie", w zasadzie nuda.

Zastanawiam się, czy jest sens sięgać po kolejne książki Browna (jeśli się pojawią). Pewnie przeczytam "Klucz Salomona" - może uratuje zakończenie "Kodu...".


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: barnex 2006-07-17 20:56:17
Co do Browna:

"Kod..." był niewątpliwie nowatorski, fajnie napisany. Niezła fabuła, wartka akcja i... dokumentnie spaprane zakończenie - wolne, bez wyrazu.

Albo znamy innego Browna, albo coś mi się myli :)

Nowatorski? Mógł być, zwłaszcza, jeżeli się normalnie nie czyta książek tego typu. Fajność napisania? Jeżeli chodzi o styl, chyba nie mogę się wypowiadać, bo czytałem tłumaczenie. Jeżeli w oryginale nie było 'sakralności kobiecej' co dwa zdania, to możliwe, że faktycznie fajnie. Imo jednak dość przeciętnie (całość), z odchyłami w strone porażki (sakralność kobieca).

Niezła fabuła? Ratunku. Intryga owszem jest dość skomplikowana. Trochę bez sensu, ale niech będzie. Cała fabuła trzyma się jednak kupy dzięki boskim interwencjom autora, oraz dzięki sposobom znanym nam z "Pięciu przygód detektywa Konopki", które do książki teoretycznie poważnej nie pasują.

Wartka akcja? Tyle wartkiej akcji, co w kodzie nie widziałem nigdzie indziej. Z "kodem..." jest trochę tak, jakby od urodzenia ktoś co urodziny robił Ci przyjęcie niespodzianke. Niespodzianką staje się brak niespodzianki, a nagłym szokującym zwrotem akcji - brak nagłych zwrotów akcji.

Próbowałem też czytać cyfrową Twierdzę - i tu się zgadzam. Klon.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Express 2006-07-18 07:27:04
[...] które do książki teoretycznie poważnej nie pasują.

No to tu popełniasz podstawowy błąd - to jest czysta rozrywka i nic innego. W ogóle nie należy używać określeń "poważny", "niepoważny" w stosunku do Browna.
Uważam, że Kod i AiD są niezłe (patrz zastrzeżenia wcześniej) i dobrze się je czyta, ale nie oczekuję od nich pogłębienia wiedzy z jakiejkolwiek dziedziny.

Acha, też czytałem tylko tłumaczenia.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: fishman 2006-07-18 09:20:25
No własnie.Wszystkie prawdy bądz nieprawdy zawarte w kodzie były juz sformułowane duzo wczesniej....
Fenomen ksiżąki polega na tym ze Dan Brown potrafił te "rewelacje" przedstawić w dośc intrygujący sposób, zaszczepić je wręcz w kryminalną fabułe.Natomiast drugi fenomen polega na tym ze od ksiązki nie mozna sie oderwac, i na tym konczą sie fenomeny autora...Kiedy dochodzimy do rozdziału o potomkach Sw. Graala, czyli potomkach i nastepcach Chystusa na ziemi, wszystko pada na łeb na szyje.Potem juz sie czyta tylko dlatego zeby zobaczyc jak zakonczy sie wątek kryminalny.Własnie ten rozdział spłyca i banalizuje cały utwór. Ale poza tym kryj sie kolejnie niebezpieczeństwo. Mianowicie po tym własnie rozdziele istnieje realne zagrożenie osłabienia wiary przeciętnego czytelnika który to moze nie miec "siły" aby odeprzeć "rewelacje" Browna.

Podsumowując swój wywód mogę z cała pewnościa polecić ta pozycję wszystkim szukającym intrygi i czegoś w rodzaju "odkrycia" kolejnej księgi Judasza.Ludzi o słabej wierze lub silnie nie zakorzenionych przekonaniach namawiam do nie zadreczania sie tą ksiązką która moze wywołać silne emocje i skłonić do przemyśleń na temat własnej wiary....Ale może własnie o to chodziło Brown'owi...


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: barnex 2006-07-18 10:21:10
[...] które do książki teoretycznie poważnej nie pasują.

No to tu popełniasz podstawowy błąd - to jest czysta rozrywka i nic innego.

Pisząc poważna, miałem na myśli to, że z założenia nie jest humorystyczna, jak wyżej wspomniane przygody Detektywa Konopki, czy Pratchett. A autor bez ogródek raczy nas (co prawda nieco inaczej ubranymi w słowa) "szansami jednymi na milion" (które u Pratchetta w rzeczywistości są równe 100%, o czym zresztą wie nie tylko narrator, ale też bohaterowie  :)), czy odpowiednikami "sobie tylko znanymi sposobami Pikuś Konopka wydostał się z tej przerażającej opresji", dzięki czemu książka sprawia wrażenie taniego filmu akcji.

Fishman: Ale osso chozzi? Jak ta książka może wpłynąć na czyjąś wiarę? Przecież Langdon nie odkrył, że Boga nie ma, ani nawet nie odkrył, że Jezus była kobietą. A to, że kościół na przestrzeni wieków dopuszczał się różnych dziwnych rzeczy, tego chyba wszyscy są świadomi? Zresztą, ukrywanie żony Jezusa nie jest tak straszne, jak palenie tysięcy ludzi przez inkwizycje (co zresztą też jest AFAIK nieprawdą).

Od książki faktycznie trudno się oderwać, jednak jest to uzyskane, dzięki wrednemu, przemyślanemu i schematycznemu zawieszaniu czytelnika w niepewności pod koniec rozdziału, i innym tego typu zabiegom. To już lepiej przeczytać równie wciągającego Pottera (Za to bez sakralności kobiecej, i bez ganiających za Tobą zakonnic z krzyżykami... Chociaż w sumie potter też jest chyba potępiany przez środowiska około-Rydzykowe, niet?), lub "Jonathana Strange'a i Pana Norrella" - który jest imo bardziej przykuwający od obu w/w arcydzieł popkultury razem wziętych.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Express 2006-07-18 13:25:35
barnex - ależ to jest "książka akcji".
Tak samo jak idziesz do kina na kolejną część Bonda to nie oczekujesz dramatu psychologicznego.
To jest czysta rozrywka, zaprawiona intrygującą teorią (trudno zaprzeczyć, ze intryguje). I jako taka sprawdza się dobrze, prawie do końca, kiedy robi się rozwlekła i ślamazarna.

Co do Pratchetta: szansa jedna na milion sprawdza się w dziewięciu przypadkach na dziesięć. Zalediwe :)

fishman - jeśli ta powieść może zachwiać czyjąś wiarą, to to żadna wiara jest. Kod... to powieść i tyle. Jeśli ktoś zacznie badać, zajrzy do źródeł, zapozna się z tekstami, nawet tymi, na które powołuje się Brown i zacznie wątpić - może będzie miał podstawy (tzn. pewnego rodzaju zwątpienie to jest akurat zawsze dobre, bez niego mamy wyznawców Rydzyka :) ).



Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: fishman 2006-07-18 13:35:08
Barnex - pozwól ze cacytuje sam siebie "Ale poza tym kryj sie kolejnie niebezpieczeństwo. Mianowicie po tym własnie rozdziele istnieje realne zagrożenie osłabienia wiary przeciętnego czytelnika który to moze nie miec "siły" aby odeprzeć "rewelacje" Browna."

Dla mnie wszystko jest jasne.Kazdy którego wiara nie jest silna lub jest słaba moze przyjąć te "rewelacje" na serio.Poprostu uzna je za fakty, gdy w rzezczywistości są tylko i wyłącznie fikcją literacką.Nie słyszałeś jakie poruszenie wywołała np.ekranizacja??

Ponadto ta fikcja(a niebezpieczeństwo polega na tym ze ktoś moze wziąść to na powaznie) polemizuje z podstawową doktryną wiary katolickiej...Wiesz juz o co mi chodzi?

Nawet Kościół starał sie przeprowadzać kampanie bojkotującą zarówno ksiązke jak i film...

I z innej beczki
Czytam sobie teraz "Podróże z Herodotem" R.Kapuścińskiego...kapitalna ksiązka która zacheciła mnie do dowiedzenia sie czegoś wiecej o krajach orientu...Polecam!!11  Czytał ktoś?


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: barnex 2006-07-18 16:47:39
Dla mnie wszystko jest jasne.Kazdy którego wiara nie jest silna lub jest słaba moze przyjąć te "rewelacje" na serio.Poprostu uzna je za fakty, gdy w rzezczywistości są tylko i wyłącznie fikcją literacką.Nie słyszałeś jakie poruszenie wywołała np.ekranizacja??

Ponadto ta fikcja(a niebezpieczeństwo polega na tym ze ktoś moze wziąść to na powaznie) polemizuje z podstawową doktryną wiary katolickiej...Wiesz juz o co mi chodzi?

OMG, to ja bym odradzał lekturę "Dziadów" wszystkim, a zwłaszcza ateistom. Jeżeli ich ateizm nie jest dość silny, to tam nie dość, że jest Bóg (mogą zostać niechcący katolikami, omg!!11), to jeszcze diabły (archhh! Szataniści!), do tego duchy i zombie xD

A tu z0nk, książka jest lekturą. Cholerne, perfidne, katolickie państwo, które tym podstępem werbuje nowych słuchaczy rydzyka do swojej armii zombies!

(Dla niekumatych: Jeżeli uznać czytelnika za debila, należy zabronić każdej książki, łącznie z kucharską)

barnex - ależ to jest "książka akcji".
Tak samo jak idziesz do kina na kolejną część Bonda to nie oczekujesz dramatu psychologicznego.

To jest czysta rozrywka, zaprawiona intrygującą teorią (trudno zaprzeczyć, ze intryguje). I jako taka sprawdza się dobrze, prawie do końca, kiedy robi się rozwlekła i ślamazarna.

Ja nie narzekam na to, że nie jest to wzruszający dramat i ciekawa pozycja naukowa zarazem. Od książki i filmu akcji też wymagam odrobiny sensu (Z wyjątkiem dzieł o Zombich). Umiejętność skonstruowania fabuły tak, żeby obyło się bez boskich interwencji autora - IMO jest zaletą. Dobra, powiedzmy, że szanse jedne na milion wpisują się jakoś w konwencje "książki akcji". W takim razie w kodzie jest ich odczuwalnie (dla mnie) za dużo, ewentualnie są za kiepsko ukryte.

Co do Pratchetta: szansa jedna na milion sprawdza się w dziewięciu przypadkach na dziesięć. Zalediwe :)

Ouch! Masz mnie  :brood:


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: fishman 2006-07-18 17:02:13
Hmm Barnex...po głebokim namysle stwierdzam ze kiedy brakuje ci argumentów to zaczynasz spłycać i bagatelizować inne wypowiedzi...Porównywanie Kodu który nie uczy niczego a zaledwie moze zaszkodzić czytelnikowi z "Dziadami" które uczą patriotyzmu i poszanowania wielu innych wartości jest z twojej strony nietaktowne, nie logiczne i nie na miejscu.

Moze jednak poprzestań na swojej ksiązce kucharskiej...Moja dalsza polemika na ten temat Z TOBĄ nie ma sensu w swietle twojego toku myślenia....


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Doman 2006-07-18 21:07:20
Chodzi o to, że chyba nikt tu nie podważa Twojego stwierdzenia (tego, że przeczytanie książki może zachwiać wiarą coponiektórych czytelników). Barnex wyraził po prostu opnię (z którą się zresztą zgadzam), że takia wiara, na którą trzeba chuchać, dmuchać i uważać, żeby nie upadła po przeczytaniu jednej średniomądrej książki to qpa a nie wiara.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: barnex 2006-07-18 21:28:59
Dodałbym do tego, że stracenie wiary nie jest w moim odczuciu czymś złym. Nie jest też dobre, po prostu - choć zabrzmi to jak banał prosto od Paulo Coelho - każdy sam powinien wybrać drogę, która jest dla niego dobra. A książki są też od tego, żeby zmieniać czytających i ich światopogląd (chociaż ta uwaga nie odnosi się imo raczej do Browna).W związku z tym nie uważam, żeby istniały książki, których należało by nie polecać (czy zabraniać) ze względu na 'niebezpieczną treść'. Książki mogą być kiepskie, ale raczej nie bywają groźne - bo to, co jest w nich napisane nie nadpisuje wcześniejszej zawartości mózgu czytelnika, tylko wchodzi z nim w jakąś interakcje, w której to w/w mózg ma ostatnie słowo...

Trochę za poważnie się zrobiło, więc dam dwa strzelające robaki  ;)
 <robal_zolty> <strzela>
<robal_niebieski> <strzela>


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: [TV]Reddig 2006-07-19 19:39:46
Dziady uczą patriotyzmu. Ta. Pf. Najwyżej tego, którego nie lubię ;)

IMHO Brown się ma do wiary tak, jak Ludlum do faktów o amerykańskim rządzie. Może źle podszedłem, może byłem już nastawiony, ale na mnie Brown zrobił jak najgorsze wrażenie właśnie przez to, że był potwornie naciągany (tzn. Kod i AiD, bo tylko te czytałem). I w zasadzie wpłynąć na czyjeś podejście do wiary powinien tylko u takich osób, które po przeczytaniu Ludluma wietrzą wszędzie teorie spiskowe. 9/11 nie było żadnego samolotu, co walnął w Pentagon, lądowanie na księżycu odbyło się w studio w Arizonie itd. Bo takie fakty przedstawia Brown w swoich książkach.

Powinien, bo znam już kilka sensownyc i wierzących osób, które wzięły te "fakty" za dobrą monetę (raczej na zasadzie - wiadomo, że fikcja, ale chyba coś w tym jest). Wprawdzie nie dopuściły się jeszcze apostazji, ale jakieś tam zwątpienie się pojawiło. A kościół katolicki słabnie w oczach - może faktycznie jest czego się bać? :>

A zupełnie z innej beczki - jako, że wakacje, to się zabrałem za typowo wakacyjne lektury, czyli kryminały :] Od siebie polecam zdecydowanie serię o detektywie Jacku Froście R. D. Wingfielda (ta, polecam serię, jedną z 4 przeczytałem, w dodatku w oryginale, ale dobre tak czy siak). Ktoś się dotykał do tego i ma coś do polecenia (tzn. coś wykraczającego poza Chandlera, Christie itd.)?


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: fishman 2006-07-20 18:20:07
hmmm i sie nie dowiedziałem czy ktoś tu czyta R.Kapuścińskiego??

Np.wspomniane juz "Podróże z Herodotem" albo "Szachin - szach"

Wspaniały jest styl, wciagające ksiązki i pozwala spojrzec na swiat z innej perspektywy...

Cztał to ktoś? Mozecie cos jeszcze polecic z tego repertuaru?


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: [VT] vugie 2006-07-23 23:49:54
"Imperium" i "Heban" wyżej wspomnianego - pozycje obowiązkowe. Pierwsze całkowicie wywraca człowiekowi sposób myślenia o byłym ZSRR, drugie o Afryce. Na "Cesarzu" troszeczkę się zawiodłem, ale to jednak cały czas Kapuściński. Po "Podróżach z Herodotem" mam ochotę przeczytać samego Herodota, natomiast sama książka... jakby nie mógł się zdecydować czy pisać autobiografię, czy nie...


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: fishman 2006-07-24 09:13:48
Hmm dzieki za polecenie....heh tak sie składa ze sobie w sobote je kupiłem.

Jezeli chodzi o "Podróże z Herodotem" to nie moge sie z Tobą zgodzic. Tzn. Konwencja ksiazki bardzo mi sie podobała, musiały wystąpić motywy autobiograficzne zeby historie 'Herodota' nie były monotonne. Sam Kapusciński podążał jego ślaadem. Wspaniałe i nieprzeciętne są fragmenty szczegolnie te, które opisywały historie podbojów Persów (szczególnie zapamitetam moment w ktorym Persowie zostają pokonani przez Scytów w niecodziennych okolicznościach)...Ale w jednym sie z Tobą zgodze, mianowicie tez mam wielką ochote sięgnąć po "Dzieje". :D

"Szachin - szach" - kolejne arcydzieło. Sposób w jaki Kapuścinski opowiada historie zmiany gtw na przestrzeni lat w Iranie pozwala z łatwością spojrzeć na to zjawisko w ujęciu globalnym, także z perspektywy innych światowych mocarstw. To pozwala na zrozumienie 'tragedii' państwa Irańskiego z innego punktu widzenia, co czyni całość niezwykle interesującą.

"Imperium" i "Hebana" zaraz pochłone ;) ;)


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: [VT] vugie 2006-07-24 23:55:12
Ale on wcale nie podążał śladami Herodota, tylko jechał tam, gdzie go akurat redakcja wysłała. W książce poukładał wszystko, żeby tak wyglądało. Nie wiadomo zresztą jak podróżował Herodot, większość to spekulacje. Zresztą denerwowały mnie te spekulacje, często niewiele wnoszące. Nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że to wypełniacze miejsca: "może podróżował z niewolnikiem, a może sam" (kilkanaście wersów o tym) "może poruszał się pieszo, a może na wielbłądzie" (kolejne kilkanaście). Mnóstwo tego tam. A te najciekawsze miejsca, to właśnie streszcenia "Dziejów". Warsztatowo streszczenia bardzo dobre, ale nie ma nic np. o punktach, w których dzisiejsza wiedza historyczna rozjeżdża się z wersją Herodota (ja nic o nich nie wiem, ale przecież MUSZĄ takie być).

A propos Iranu, to czytałem ostatnio "Persepoplis" Marjane Satrapi. Najnowsza historia Iranu przedstawiona przez pryzmat historii rodziny autorki, widziana oczyma dorastającej dziewczynki i to wszystko w formie czarno-białego komiksu. Naprawdę rewelacja. Dostałem to ze Stanów, ale zdaje się, że jest już po polsku.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: fishman 2006-08-13 12:04:53
Hmm Vugie!:)  Jestes dosyc dobrze zorientowany w dziełach Kapuscinskiego z tego co widze. Wiesz ja potrzebuje i zbieram rozne materiały o nim jego tworczosci i reportazu do prezentacji maturalnej. Moze posidasz jakies materiały??? Byłbym wdzieczny za wszelką pomoc. Innych zorientowanych takze prosze o kontakt.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Terminator12 2006-09-15 13:29:24
Ja czytam książki, w której są zagadki, ale także przygodowe.Ogólnie mówiąc czytam każdy gatunek,ważne,żeby była dobra(książkę "Ronja,córka rozbójnika" czytałem od 19:00 do 22:00 jednego dnia i przeczytałem!)


Tytuł: Książki
Wiadomość wysłana przez: KNT2 2007-04-09 18:17:08
Tu każdy może napisać jaka mu się książka podobała, nie podobała lub może zproponować.

Z książek, które czytałem najbardziej mi się podobała:
Tytuł:Hobbit czyli tam i spowrotem
Autor:Tolkien John Ronald Reuel
Typ:Fantastyczna
Ocena:Wciągająca. Ogółem mówiąc fajna.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Jerac 2007-04-09 18:28:21
Wątki sklejone. Opcja szukaj się kłania... Tym razem ostrzeżenie publiczne:

Pohamuj się, bo następną karą w kolejce jest ban!


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Bagnet451 2010-05-24 18:32:23
Ja najbardziej lubię fantastykę i SF.Trochę tego dużo :) Między innymi:

-"Eragon" ( Oraz 2 i 3 część, Saphira i Brisingr. Niedługo wychodzi 4 część),
-Trylogia "Czarny Mag" Trudi Canavan,
-seria książek "Septimus Heap",
-sagę "Wieźmina" Sapkowskiego,
-seria "Temeraire" Naomi Novik,
-seria "CHERUB" Roberta Muchammore ( To nie jest SF ani fantastyka, ale i tak bardzo fajne ),
[EDIT]- Jescze książki z serii "Pendragon",
I inne ;D


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Shivek 2010-05-25 13:52:12
Stary człowiek i morze Ernesta Hemingwaya
<owco> kłamię


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Bagnet451 2010-05-25 14:38:34
Bardzo fajne są książki Zbigniewa Nienackego. Jakby kto nie wiedział, to napisał on serię o Panie Samochodziku. Sam mam w domu "Niesamowity Dwór". Polecam.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Mortal_707 2010-05-25 18:28:49
Dodam jeszcze że seria "Zwiadowcy" też jest bardzo fajna i z niecierpliwością czekam na 6 tom.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Greybrow 2010-06-02 11:44:41
Jacek Dukaj "Lód"


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Bagnet451 2010-06-02 15:35:12
Ostatnio zacząłem czytać "Żmiję" Sapkowskiego. Przyznam, że nieźle się zaczyna.


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Netsu 2010-06-04 10:21:16
Jacek Dukaj "Lód"
+1*10^100
Sam nie potrafię się zdecydować, czy moją ulubioną książką Dukaja jest Lód czy Perfekcyjna Niedoskonałość, pierwsza zabija wielowątkowością i setkami ciekawych postaci i poglądów, druga pomysłem, sugestywnością i pełnią wizji oraz bardzo interesującym według mnie filozoficznym wątkiem przewodnim, dużo ciekawszym niż wszechobecna w lodzie walka determinizmu z indeterminizmem ;)


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Doman 2010-06-04 14:53:59
Ja do lodu ciąglę dojrzewam :) A w międzyczasie nadrabiam klasykę - ostatnio "Powrót z gwiazd" Lema, a teraz "Kantyczkę dla Leibowitza".


Tytuł: Re: Kto co czyta...
Wiadomość wysłana przez: Bagnet451 2010-06-06 12:59:52
Matthew Skelton "Endymion Spring". Jak zwykle fantastyka  ;D


TinyPortal 1.0 RC1 | © 2005-2010 BlocWeb