Liga Liero

Strona Ligi Liero => Opowiadania => Wątek zaczęty przez: Greybrow 2006-04-02 21:42:13



Tytuł: Partyzant (robaQ)
Wiadomość wysłana przez: Greybrow 2006-04-02 21:42:13
robaQ
Partyzant

   Dzień zaczął się jak wszystkie inne. Wstaliśmy o 5:00, złożyliśmy obóz i byliśmy gotowi na ewentualny atak na transporty broni Imperium. Przeczyściłem moją wyrzutnię larpy i sprawdziłem stare UZI, które dostałem od ojca.
Około godziny 11:00 usłyszeliśmy ryk silników. Szybko ukryliśmy się w chaszczach na wzgórzu i obserwowaliśmy ścieżkę. Po chwili wyjechały trzy opancerzone ciężarówki pod eskortą 25 robaków uzbrojonych w shotguny, wyrzutnie granatów i winchestery. Nasz oddział składał się z 30 partyzantów, a nasz arsenał stanowiło 10 shotgunów, 5 rifflów, 5 działek Gaussa, 3 wyrzutni larpy, 2 mortarów i 5 minigunów.
   Zastosowaliśmy tę samą taktykę co zawsze...
Na samym początku rozległ się huk strzału pięciu rifflów i tyleż wrogów legło trupem. Zanim Imperialni żołnierze zorientowali się, co się stało, już usłyszałem charakterystyczny odgłos wystrzału z mortarów, przypominający odessanie się czegoś od szyby. Pociski narobiły dużo syfu, więc nie bardzo było widać co się dzieje. Gdy opadł mortarowy pył, doszło do normalnej walki.
   Szanse były dramatycznie nierówne. Trzynastu zdezorientowanych żołnierzy przeciwko trzydziestce niepowstrzymanych partyzantów. Wrogowie strzelali na oślep. Trafili tylko jednego, operatora moździerza, raniąc go odłamkiem granata.
Pora walczyć. - Pomyślałem. Wystrzeliłem 6 pocisków w kierunku jakiegoś kaprala. Na szczęście uchylił się przed wolnymi rakietkami, które trafiły prosto w głowę oficera, śrutem raniąc paru innych żołnierzy. Nagle jakiś granat wybuchł 10 metrów obok mnie. Zaczęło mi dzwonić w uszach. Ogłuszyło mnie... Spokojnie... Skup się na bitwie...
Tymczasem Imperialni żołnierze zaciekle się bronili. Zabili jednego i zranili trzech naszych robaków sami tracąc dwóch swoich. Strzelałem tak długo, dopóki nie skończyły mi się naboje.
   Chwyciłem moje wysłużone UZI i wbiegłem na pole walki. Ta bitwa była już wygrana. Siedmiu na dwudziestu sześciu... Nagle jakiś szeregowiec nadepnął na minę, która wysadziła w powietrze trzech naszych. Zza rogu transportera wychyliła się lufa shotguna. Po chwili za ziemi legło dwóch rannych. Wezbrała się we mnie fala gniewu. Pobiegłem za ciężarówkę i ujrzałem przeładowującego broń żołnierza. Przewróciłem go na ziemię i wpakowałem w niego całą serią naboi. Zabrałem jego pokrwawionego shotguna i wróciłem do walki.
   Nagle stało się coś od czego krew mi w żyłach zamarła. Spod jednego transportera wytoczył się śmiercionośny big nuke! Rozszczepił się na dziesiątki kawałków i w końcu eksplodował.
To była prawdziwa masakra!
Wszystko wyleciało w powietrze ale ja jakimś cudem przeżyłem...
Piszę to umierając...Bez ręki...Z p..oprzoy..mi o..nog...ami....

KONIEC
robaQ


Tytuł: Re: Partyzant (robaQ)
Wiadomość wysłana przez: Guthrick von Kewpa 2006-04-04 10:03:31
Hmmm, fajne zakończenie.  8)


Tytuł: Re: Partyzant (robaQ)
Wiadomość wysłana przez: Michał Mleczko 2006-04-04 12:18:20
Kilka poprawek


Nasz oddział składał się z 30 partyzantów, a nasz arsenał stanowiło 10 shotgunów, 5 rifflów, 5 działek Gaussa, 3 wyrzutni larpy, 2 mortarów i 5 minigunów.

"Nasz oddział" i "nasz arsenał". Może "a byliśmy wyposażeni w...", bo uzbrojeni jest już wcześniej.

Przeczyściłem moją wyrzutnię larpy i sprawdziłem stare UZI które dostałem od ojca.

Po UZI powinien być przecinek.

Zabili jednego i zranili trzech naszych robaków samymi tracąc dwóch swoich.

Po "robaków" przecinek, "samymi" zamieniłbym na "sami".

Zakończonko ciekawe, bardzo podobało mi się, jak partyzanci nagle stracili przewagę.


Tytuł: Gratulacje
Wiadomość wysłana przez: mati 2007-05-18 07:24:12
 <robal_pomaranczowy> Niezłe opowiadanie! Gratuluję świetnego wyczucia akcji i dynamiki. Tak trzymaj!  :devilish:


TinyPortal 1.0 RC1 | © 2005-2010 BlocWeb