Liga Liero
2019-09-17 04:05:18 *
Witamy, Gość! Prosimy, zaloguj się, lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika i hasło.
 
  Strona główna   Forum   Pomoc Szukaj Kalendarz Zaloguj się Rejestracja  
Strony: ««« 1 [2] 3 4 ... 8 »»»   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Kto co czyta...  (Przeczytany 46667 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przeglądają ten wątek.
Jaras
Buc
Gwardia
Generał
*

Reputacja: 18
Offline Offline

wiadomości: 1353



Zobacz profil
« Odpowiedz #15 : 2002-02-24 22:48:49 »

a kto NIE słyszał o Lovecraft'cie?? co prawda nie czytałem, ale słyszałe duuuuuuuuuuuuuuuuuuuużo naprawdę pozytywnych opinii na jego temat. dla mnie jednak namber łan jest wciąż Koontz. cybernetyczna "Północ" i wkrętowy (dłuuuugo by wyjaśniać) "Odwieczny wróg" biją na łeb wszystko, co do tej pory czytałem.

| no ja bym tego SF nie nazwał - to jest jak Korn. ni w dupę
V ni w oko nie zaklasyfikujesz.
« Zmienione: 1970-01-01 01:00:02 przez 1598392800 » Zapisane
[TV]Reddig
converted demon
Gwardia
Pułkownik
*

Reputacja: 39
Offline Offline

wiadomości: 439


I'm hard-core now!!!


Zobacz profil
« Odpowiedz #16 : 2002-02-24 23:02:25 »

Slyszalo o Lovecrafcie niewiele osob niestety, a jeszcze mniej cos jego czytalo. Znany jest on glownie dzieki Zew Cthulhu RPG, dosyc popularnym systemie, no i jakies gry byly na jego mitologii...

Dle tych ktorzy nie wiedza km jest ow pan - Lovecraft pisze horrory, stworzyl cala mitologie, na ktorej wielu pozniejszych pisarzy oparlo swoje powiesci, na ktorej powstal jeden z najpopularniejszych systemow RPG i ktory jest wykorzystywanty w grach i filmach... Tp chyba dobrze o nim swiadczy ;]

Szczerze mowiac.. nie znam Koontza, nie zauwazylem. domyslam sie, ze SF, a jest to gatunak przezmnie niezbyt lubiany. No ale skoro taki dobry, to moze zajrze.
« Zmienione: 1970-01-01 01:00:00 przez 1016060400 » Zapisane

Smierc... nie ma na co czekac... i tak umrzemy. Bubbles jest  urocza, nie? Gwardia uber alles
Biernath_John
Southern Lord
Egzekutor
Marszałek
*

Reputacja: 41
Offline Offline

wiadomości: 1888


I wear a human shield


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #17 : 2002-02-25 00:11:05 »

Czytałem opowiadanka Lovecrafta i są niezłe - ale nie ma co wyć z zachwytu, spoko rzecz w klimacie jak dla mnie.

Co do filmowych gadżetów itp - bardzo mi się śmiać chce, gdy moi koledzy nagle zaczynają w plecakach nosić pożyczone pierwsze tomy trylogii Tolkiena - pozerstwo aż miło Cool Identyczna sprawa była z Sapkowskim (film!!! o jaki to jest film!).
« Zmienione: 1970-01-01 01:00:00 przez 1016060400 » Zapisane

natas
Gość
« Odpowiedz #18 : 2002-02-25 00:58:57 »

/\
| BJ - pozerstwo czy nie, dobrze, ze w ogole cos czytaja...

Co do Koontza, to niestety(a moze stety) jest on jak najbardziej jasno klasyfikowalny...
To co pisze Koontz to tzw. groza... Ponoc rownoprawny gatunek jak SF a calkowicie odrebny...
Co do Lovecrafta to czytalem i (jak dla mnie) najlepsze jest tam uczucie alienacji. Bohaterowie sa zagubienie, czasami chorzy psychicznie, uczucie obcosci, strachu przed czyms czego tak naprawde Lovecraft nie opisuje dokladnie ani nie pokazuje, to jest swietne w jego ksiazkach. Najbradziej lubie to, ze skupia sie na odczuciach bohaterow, przerazonych, ale jednoczesnie ciekawskich, nie prze do przodu, nie ma tam wspanialych herosow, sa tylko ludzie, ktorzy niejednokrotnie umieraja w konfrontacji z nieznanym... Umieraja lub koncza jako szalency... Bardzo podobaja mi sie dokladne opisy Lovecrafta, za nie wlasnie cenie sobie jego ksiazki... Ostatnie co czytalem to "W gorach szalenstwa"...
Koontz z kolei jest porownywany bardzo czesto do Kinga, jest (niestety slabiej niz King znany w Polsce, ale zdarzaja sie zapalency(np. ja:). Liczbe bestsellerow Koontza moznaby chyba porownac do tych Kinga. Sam czytalem Kinga kilka ksiazek(np. "firestarter" czy "misery"[chyba, bo juz nie pamietam]) i musze przyznac, ze sa one porownywalne do ksiazek Koontza... Prztyznac jednak trzeba, ze Koontz zaliczyl kilka ftop (przynajmniej moim zdaniem) - jak Tik-Tak (w srodowisku fanow Koontza uwazana za bodaj najwiekszego gniota) i "Ziarno Demona"(napisana sprawnie i ciekawie pada, bo sam pomysl, na ktorym oparta jest historia - kiepski), zdania jednak sa podzielone(szczegolnie co do "ziarno demona". Co do lepszych ksiazek Koontza zdecydowanie najbardziej polecam "Zmrok", nie tylko swietnie napisany, ale i trzymajacy w napieciu, chyba najlepsza ze wszystkich ksiazek Koontz'a. Ostrzegam, bo pojawilo sie w Polsce kilka filmow na podstawie ksiazek Koontza, ja ogladalem "Odwiecznego Wroga" i jesli komus tez sie to zdarzy to raczej traktujcie to jako ciekawostke nie majaca z ksiazka zbyt wiele wspolnego...
Slyszalem tez, ze pojawilo sie na polski rynku cos nowego autorstwa tegoz pisarza i jednoczesnie w wypozyczalniach zagoscil film oparty na tej nowej ksiazce, ktory ponoc jest niezly...
Bede mial czas i kase to zakupie, przeczytam, a potem obejrze - wtedy dam znac...
Poki co w kolejce czeka King'a "Lsnienie" (filme tez robi wrazenie - polecam) i jeszcze jakas kniga Kinga, ktora ponoc wymiata, ale... no tytul podam jak ja dostane od znajomka(wyedytuje tutaj)
Zapisane
[TV]Reddig
converted demon
Gwardia
Pułkownik
*

Reputacja: 39
Offline Offline

wiadomości: 439


I'm hard-core now!!!


Zobacz profil
« Odpowiedz #19 : 2002-02-25 08:23:44 »

Faktycznie, przechadzajac sie teraz po szkole widze tylko jeden grzbiet ksiazki non-stop siepowtarzajacy, zgadnijcie jaki ;]. Jakos to smieszne, ze wczesniej nikt tego nie dostrzegal (fantastyka? ja? jeszcze czego!), a teraz, kiedy tylko jakis film dostaje oskary za efekty specjalne i montaz, to od razu wszyscy pelni zachwytu.

Natas: "W Gorach Szalenstwa" podobalo mi sie chyba najmniej, jedyne interesujace opowiadanie tam, to wlasnie tytulowe "W Gorach...", czuje sie te pustke i samotnosc, pozostale podobaly mi sie mniej. Ostatnio przeczytalem "Cos na Progu", znacznie bardziejmi pasowalo, niektore tam sa trzymajace w napieciu, zas niektore humorystyczne. Smiesznie (makabrycznie) na rzyklad konczy sie to o trumnach...

King... nie czytalem wiele, jakos nie mialem okazji, czytalem "The Regulators" i "The Thing". Robi wrazenie, zdecydowanie ale ciezko to porownywac do Lovecrafta, zupelnie inny styl.

"Lsnienie" ogladalem, swietny film, Jack Nichloson genialny, zreszta dostal za to oskara.
« Zmienione: 1970-01-01 01:00:00 przez 1016060400 » Zapisane

Smierc... nie ma na co czekac... i tak umrzemy. Bubbles jest  urocza, nie? Gwardia uber alles
Jaras
Buc
Gwardia
Generał
*

Reputacja: 18
Offline Offline

wiadomości: 1353



Zobacz profil
« Odpowiedz #20 : 2002-02-25 08:31:55 »

BJ: to jest dokładnie to, o czym już pisałem, czyli trafiłeś w sedno, bo nie wspomniałem właśnie o Sapkowskim, o którego sytuacja była podobna. ŁotR się stacza strasznie, a szkoda. Po prostu film stał się modny. Stał się filmem, na który "trzeba" pójść. Podam przykład mojej strasznej. Poszła na film z koleżanką, wraca i mówi, że to lipa. Na drugą część na pewno nie pójdzie, a gdyby zaczęła oglądać na kompie, to po 10 min. by przestała. I tacy właśnie ludzie przeważnie chodzą na ŁotRa (nie twierdzę, że w polsce jest mało fanów Tolkiena!), bo jak nie pójdzie, to go kumple wyśmieją, że nie widział "najlepszego" filmu tego roku. A jak kupi książkę, to już w ogóle yntelygent będzie. Właśnie przy okazji "wiedźmina" był wielki boom na Sapkowskiego i nagle w polsce wyrosło nowe pokolenie yntelygentów, tylko jak to się mogło stać w kilka miechów Grin?

"Misery" prawie przeczytałem. Jak byłem mniej więcej w połowie książki wyemitowali film w tv. ani te pół książki, ani film mi się zbytnio nie podobały.

"Tik-tak" jest wg. mnie bardzo dobrą książką. nie rozumiem czemu miałby to być gniot, ale jeśli chodzi o "Ziarno demona", to racja. gorsze od tego jest chyba tylko fotostory w bravo. Koontz obdarzył koputer AI, co jest dobrym pomysłem, ale przeniósł to na papier beznadziejnie. te opisy, co sobie myśli maszyna. bleeeeeeee, fuuuuuuuuj.
« Zmienione: 1970-01-01 01:00:00 przez 1016060400 » Zapisane
Biernath_John
Southern Lord
Egzekutor
Marszałek
*

Reputacja: 41
Offline Offline

wiadomości: 1888


I wear a human shield


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #21 : 2002-02-25 08:52:06 »

Aaahhhh, Pratchet! Reddig, nie wspomniałeś o Kosiarzu, który rządzi bardzo, jeszcze Pomniejsze Bóstwa i Dobry Omen - czytając Omen wyłem ze śmiechu jak powalony. Niestety, Ptratchett ma tendencje powtórkowe - gdy czytałeś powiedzmy 10 jego książek, to w kolejnych przewidujesz już wszystkie wypadki.

Co do komercyjności LOTR to ma to swoje zalety - być może więcej ludzi zainteresuje się fantastyką w ogóle - nie mówie tu o nudnym Tolkienie czy szpanerskim Sapkowskim, jest dużo dużo więcej wartościowych dzieł i autorów fantasy. Wystarczy poczytać sobie antologie polskich opowiadań science fiction - np. 'Miłosne dotknięcie XXI wieku' (chyba taki tytuł) - kilkadziesiąt opowiadań które czyta się z otwartą gębą.
« Zmienione: 1970-01-01 01:00:00 przez 1016060400 » Zapisane

Durbik
Pomiot Sema
Gwardia
Generał
*

Reputacja: 54
Offline Offline

wiadomości: 722


Tak go załatwimy, szabadaba.


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #22 : 2002-02-25 09:40:04 »

1. Jako moderator przypominam towarzystwo, co by nie offtopic. Cool Grin

2. A jak już dyskutujecie o filmach, to czemu padły słowa o "Wiedźminie"? Załóżcie sobie temat "Mega Gnioty kinematografii rodzimej i nie tylko". Tam powinien "Wiedźmin" być.

3. Ja bym się tylko cieszył z boomu na LOTR. Są takie osoby które wręcz przyznają że nie przeczytały w życiu nic z własnej inicjatywy... niech lepiej na fali czytają LOTR, niż codziennie BRAVO pod ławką...

4. Oj widzę że w 1337 książkach muszę nadrabiać zaległości... cóż gdy pani bibliotekarka koło mnie może tylko wzruszyć ramionami, bo nic nie ma? A jeździć do centrum miasta po książkę... oj nie chce mi się. Ale trzeba itp.
Zapisane

Odwiedź wiz8.prv.pl, pierwszy polski fansite o Wizardry 8.
[TV]Reddig
converted demon
Gwardia
Pułkownik
*

Reputacja: 39
Offline Offline

wiadomości: 439


I'm hard-core now!!!


Zobacz profil
« Odpowiedz #23 : 2002-02-25 10:20:07 »

Eeee... Durbik, nie wiem czy zauwazyles ale "Wiedzmin", to takze KSIAZKA, wiec pisanie o nim, to raczej zaden OffTopic. Ale potrafie byc wyrozumialy - to ze dowiedziales sie o "Wiedzminie", bo niedawno wyszedl film (film???????), to normalna sprawa - wiekszosc naszego spoleczenstwa wciaz mysli, ze to tylko fantasy movie...

Jezeli chodzi o LotRa, to w sumie masz racje, ale nie sadze, zeby ci od bravo przebrneli przec calego Wladce, watpie nawet, czy przebrna przez polowe ppierwszego tomu... no, ale moze tych kilkoro sie nawroci, to zawsze cos...
Zapisane

Smierc... nie ma na co czekac... i tak umrzemy. Bubbles jest  urocza, nie? Gwardia uber alles
Durbik
Pomiot Sema
Gwardia
Generał
*

Reputacja: 54
Offline Offline

wiadomości: 722


Tak go załatwimy, szabadaba.


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #24 : 2002-02-25 10:30:07 »

Zostałem właśnie poważnie obrażony... Ojojoj, bardzo mi dopiekło. Sagę i opowiadania czytałem, a jakże. Zrobiłem to nawet 2,5 raza (bo sagę 3 razy a opowiadania tylko 1,5).

Poza tym nie poszedłbym na film tego typu póki nie przeczytałbym książki. A na "Wiedźminie w kinie byłem (a mogłem sobie kupić np pół litra, wartość edukacyjna byłaby większa chyba).
Zapisane

Odwiedź wiz8.prv.pl, pierwszy polski fansite o Wizardry 8.
natas
Gość
« Odpowiedz #25 : 2002-02-25 11:36:41 »

Jaras - Tik Tak Koontza jest uwazany za gniota, bo zupelnie nie trzyma w napieciu, biegaja tam, strzelaja, pala, ogladales moze "End of Days" ze szwarcenegerem? Arni gania za diablem z karabinem maszynowym... Historia z "tik tak" przyrownalbym wlasnie do tego... Tak proba Koontza na stworzenie ksiazki nie nazbyt ostrej i trzymajacej w napieciu, wcisniecia tam wiecej akcji i fantastyki a'la "Men in black" niz prawdziwej porzadnej grozy. Koontz probuje na sile wcisnac tam humor w stylu wietnamskie babcie nie do konca gadajace po angielsku, co nawet poczatkowo wychodzi dobrze... Jesli jednak te babcie sprzeczaja sie glupkowato w sytuacji smierci to czlowiek zaczyna czytac ksiazke z przymrozeniem oka... W Tik Taku jest jeden tylko moment kiedy mozna poczuc klimat grozy - kiedy mlody pisarz walczy z tym VooDoo tworem w domu i  kiedy ucieka i dachuje autem - reszta to tylko smieszny splot wypadkow, ktorego nei czyta sie z zainteresowaniem, ze o jakims strachu nie powiem... Jak dla mnie o VooDoo dobrze jest napisany "Zmrok" (musze do Ciebie po niego wpasc, bo chce to jeszcze raz przeczytac:) - tam nie tylko dobrze opisane sa uczucia ludzi (jesli ktos czytal to pewnie pamieta opis smierci ochroniarza - na samym poczatku) i tam tez czuje sie respekt przed glowna negatywna postacia... Ksiazka ma prawdziwy klimat...
Co do "Ziarno Demona" to z tego co wiem podoba sie kobietom:), bo tam takie ukazanie meskiego szowinizmu:)))))
Co do Sapka, to podobaja mi sie jego ksiazki za to film... ech no widzialem tego gniota... Szczerze mowiac ja kibicowalem ekipie tworzacej "Wiedzmina" - mialem nadzieje, ze zrobia cos zapierajacego dech...
Dziwilem sie fanom, ktorzy krzyczeli, ze Zebrowski to, Zebrowski sie nie nadaje i takie tam... Prawda taka, ze Zebrowski chyba jako jedyny robil swoje na planie...
Jak dla mnie film byl beznadziejny, ale Zebrowski jako wiedzmin to byl kapitalny pomysl... Tyle, ze spier*@$*&$ scenariusz i wyszla sieczka...
Reddig ja nie porownalbym nigdy Lovecrafta do Kinga ani do Koontza, zupelnie co innego... Lovecraft tworzy cos tak niepowtarzalnego i czesto dla wielu ludzi niezrozumialego(dlatego ma chyba niewielu czytelnikow) jak swojego czasu pisal Kafka... W Lovecrafta trzeba sie troche wgryzc...
« Zmienione: 1970-01-01 01:00:00 przez 1016060400 » Zapisane
Jaras
Buc
Gwardia
Generał
*

Reputacja: 18
Offline Offline

wiadomości: 1353



Zobacz profil
« Odpowiedz #26 : 2002-02-25 19:38:56 »

ale różnica polega na tym, że arni wie, z czym ma doczynienia i dlatego jest to durne. po prostu zrobili z niego debila. natomiast w tiktaku niby gdzieś tam stwierdzają w końcu, że nie da się tego zabić, ale nie są pewni. no i te babcie. przecież to jedna z nich wezwała potwora (w sumie to ten kolo, co wniósł lale do chaty, ale to nie o tym) i wie, że nic się nie stanie. tak - powiesz teraz, a co by było jak by straciła panowanie nad tym jak to w "zmroku" było? byłoby inne zakończenie. równie dobrze w "zmroku" mógł koleś nie stracić panowania nad dziurą i też by było inne zakończenie (może mniej badziewne - święty człowiek i jego krew zatkała bramy piekieł - akurat na świętego musiał szaman trafić no8)). musisz mi przy okazji oddać moich "sługów ciemnośći" - pamiętaj!

| no dobra - ale oni nie wiedzieli, czy to demon czy jakiś alien
| mi przez całe dzieciństwo wpajano, że boga nie widzisz, bo
| on gdzieś tam czuwa i że go nie zobaczysz, bo nie można
| takie tam chrześcijańskie pier.....dzielenie. patrząc na to
| teraz wychodzi na to, że wmawiano mi, iż buk jest
| niematerialny (oczywiście wtedy tak nie myślałem, bo nawet
| nie wiedziałem, co to słowo oznacza) i dobry, a szatan to to
| samo tylko że ścierwo złe jest, a boog dobry. czyli arni wie,
| że porywa się z motyką na księżyc, a oni nie. wyobrażam
| sobie Ciebie na ich miejscu, jak widzisz pierwszy raz tego
| stwora i mówisz - o nie, to jest vódó i nie moge tego
| zniszczyć, więc się poddaje, choć tu i mnie zabij potworze.
| jjjjjjjjjjjjjjjjjjasne.
V
« Zmienione: 1970-01-01 01:00:02 przez 1598392800 » Zapisane
natas
Gość
« Odpowiedz #27 : 2002-02-25 20:01:51 »

Bez jej stary, w tik taku glowny bohater z ta laska caly czas wiedzieli, ze tego sie zabic nie da, dlatego uciekali, ale to co bylo tam przedstawione jako demon voodoo bylo raczej zabawne niz straszne... Caly czas dostawalo po dupie. A to nafaszerowali biednego demonka olowiem, a to go spalili na statku... Zreszta sam pomysl - voodoo magia pochodzaca od energii obcych z kosmosu... No smiech na sali... Przypuszczalnie jednak nie wchodzac w szczegoly - wypisalem dlaczego wg. mnie ta ksiazka to gniot, fani Koontza mowia o niej nienajlepiej, bo nie czuc w niej klimatu... Caly czas masz przeswiadczenie, ze nic zlego sie nie dzieje... Obcy kieruja VooDoo, pies bedacy wcieleniem dobrego kosmity... Przeciez to komedia jakas... A te babcie? Stary wierz mi, gdybys mial przed soba demona, goscia dwa na dwa, ktory jest chodzacym krwiopijca uuuuuu... Gdybys stanal z nim twarza w twarz... Wyobraz sobie tresera lwow, albo jakichs bardzo ostrych psow... Wydaje mu sie, ze ma nad nimi kontrole, ale nieraz zostaje pogryziony i caly czas odczuwa strach i respekt... Teraz pomnoz to razy jakies sto milionow i tak wlasnie powinna czuc sie slaba stara kobieta widzac przed soba demona... Wtedy mowi sie "o terefera pierdolona w dupe mac!" a nie "a kysz, no juz uciekaj, poszedl" - bo z grubsza jakos tak to bylo... Wracajac do VooDoo to znacznie lepiej opisane jest w Zmroku - tam jest nieprzejednane, nie oprzesz sie nawet najslabszym demonom majac karabin czy nawet armate... Jedyne co moze cie uratowac to wlasne opanowanie i czystosc... To sie trzyma kupy, przeciez to sa istoty "nie z tego swiata" wiec niby czemu karabin mialby je powstrzymac? Dlatego Tik Tak bardziej przypomina mi "End of Days" niz jakas sensowna Groze...
Szkurna a co do zwrotu twojej knigi to wiesz... pohandlujemy, bo zdarzyl sie wypadek, ale pewnie wymienimy sie po prostu... dam ci jakas inna, bo obawiam sie, ze tamta... innym razem ci powiem:)
« Zmienione: 1970-01-01 01:00:00 przez 1016060400 » Zapisane
wiraqcza
Gwardia
Sierżant
*

Reputacja: 23
Offline Offline

wiadomości: 281


kozmik interfirence


Zobacz profil
« Odpowiedz #28 : 2002-03-02 01:05:31 »

Pratchett: best of best - kolo z najlepszym opisem swiata przedstawionego. Jego metafory i wogóle pomysły rozwalają. Niesamowity humor. Mam wszystkie ksiegi jego.
Babcia Weatherwax r0xx0rz!!!!
Lovecraft: niewiele czytałem, aczkolwiek respect dla pana tego za "Zew Cthulhu" i "The Dreamquest of Unknown Kadath".

Gibson: najlepszy cyberpunk. Poezja prozy. Jak dla mnie lepszy od Brunona Shulza ktoorego tez podziwiam.

No i last but not least Philip K. Dick: Te ksiazki przestawiają coś w głowie.
« Zmienione: 1970-01-01 01:00:00 przez 1016060400 » Zapisane
natas
Gość
« Odpowiedz #29 : 2002-03-02 01:26:11 »

jaras mi chodzi o to, ze biedny voodoo dostaje ciagle po dupie i nie robi im zadnej krzywdy...
w tej ksiazce nie ma strachu...
wszystko jest oczywiste, a stworek voodoo jest przerazajacy tylko na poczatku... potem jest dokladnie taki jak szatan w end of days - dostaje ciagle lomot... w kolko tylko to go spala to go nafaszeruja olowiem, ani razu w zasadzie sie do nich nie zbliza poza koncem... zreszta w koncowej ucieczce(tej samochodowej tez nie ma ani odrobiny napiecia, jest stara babcia, ktora mowi 'gonic nas demon voodoo, ty prowadzic jak szaleniec' - gdzie tu klimat? jaki klimat? komedia a nie groza...
a co do mnie i takiego demona voodoo to wiesz co bym zrobil?
to co wszyscy - zesral sie w gacie i spierdalal na drzewo a nie gadal "a kysz niedobry potworku", walczyc niech oni sobie walcza i uciekaja - to jest logiczne, ale to jest opisane zupelnie bez napiecia - myslac w twoj sposob arni w eod tez dobrze, ze walczyl - bo przeciez kazdy chce przezyc, nie?
tyle, ze taka walka jest praktycznie skazana na porazne - szansa przezycia jest minimalna - a ja czytajac ta ksiazke odnioslem wrazenie, ze ten demon to biedak jakis co nic nie umie dobrze zrobic... Pierdola a nie demon... Mozna dojhsc do wniosku, ze oni co prawda uciekaja, ale ten leszcz ma minimalne szanse zeby ich dopasc - czyli role sie odwrocily...
a co to za groza, kiedy prawie nie ma szans na to, ze cokolwiek sie stanie zlego?
« Zmienione: 1970-01-01 01:00:00 przez 1016060400 » Zapisane
Strony: ««« 1 [2] 3 4 ... 8 »»»   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.15 | SMF © 2005, Simple Machines
TinyPortal 1.0 RC1 | © 2005-2010 BlocWeb