Liga Liero
2019-08-23 03:47:14 *
Witamy, Gość! Prosimy, zaloguj się, lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika i hasło.
 
  Strona główna   Forum   Pomoc Szukaj Kalendarz Zaloguj się Rejestracja  
Strony: ««« 1 ... 5 6 [7] 8 »»»   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Kto co czyta...  (Przeczytany 46528 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przeglądają ten wątek.
barnex
Agent Of Gravity
Egzekutor
Pułkownik
*

Reputacja: 49
Offline Offline

wiadomości: 401


Ay caramba!


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #90 : 2006-07-17 20:56:17 »

Co do Browna:

"Kod..." był niewątpliwie nowatorski, fajnie napisany. Niezła fabuła, wartka akcja i... dokumentnie spaprane zakończenie - wolne, bez wyrazu.

Albo znamy innego Browna, albo coś mi się myli Smiley

Nowatorski? Mógł być, zwłaszcza, jeżeli się normalnie nie czyta książek tego typu. Fajność napisania? Jeżeli chodzi o styl, chyba nie mogę się wypowiadać, bo czytałem tłumaczenie. Jeżeli w oryginale nie było 'sakralności kobiecej' co dwa zdania, to możliwe, że faktycznie fajnie. Imo jednak dość przeciętnie (całość), z odchyłami w strone porażki (sakralność kobieca).

Niezła fabuła? Ratunku. Intryga owszem jest dość skomplikowana. Trochę bez sensu, ale niech będzie. Cała fabuła trzyma się jednak kupy dzięki boskim interwencjom autora, oraz dzięki sposobom znanym nam z "Pięciu przygód detektywa Konopki", które do książki teoretycznie poważnej nie pasują.

Wartka akcja? Tyle wartkiej akcji, co w kodzie nie widziałem nigdzie indziej. Z "kodem..." jest trochę tak, jakby od urodzenia ktoś co urodziny robił Ci przyjęcie niespodzianke. Niespodzianką staje się brak niespodzianki, a nagłym szokującym zwrotem akcji - brak nagłych zwrotów akcji.

Próbowałem też czytać cyfrową Twierdzę - i tu się zgadzam. Klon.
Zapisane

Express
Gwardia
Pułkownik
*

Reputacja: 20
Offline Offline

wiadomości: 406


Kocham Liero!


Zobacz profil
« Odpowiedz #91 : 2006-07-18 07:27:04 »

[...] które do książki teoretycznie poważnej nie pasują.

No to tu popełniasz podstawowy błąd - to jest czysta rozrywka i nic innego. W ogóle nie należy używać określeń "poważny", "niepoważny" w stosunku do Browna.
Uważam, że Kod i AiD są niezłe (patrz zastrzeżenia wcześniej) i dobrze się je czyta, ale nie oczekuję od nich pogłębienia wiedzy z jakiejkolwiek dziedziny.

Acha, też czytałem tylko tłumaczenia.
Zapisane
fishman
Gość
« Odpowiedz #92 : 2006-07-18 09:20:25 »

No własnie.Wszystkie prawdy bądz nieprawdy zawarte w kodzie były juz sformułowane duzo wczesniej....
Fenomen ksiżąki polega na tym ze Dan Brown potrafił te "rewelacje" przedstawić w dośc intrygujący sposób, zaszczepić je wręcz w kryminalną fabułe.Natomiast drugi fenomen polega na tym ze od ksiązki nie mozna sie oderwac, i na tym konczą sie fenomeny autora...Kiedy dochodzimy do rozdziału o potomkach Sw. Graala, czyli potomkach i nastepcach Chystusa na ziemi, wszystko pada na łeb na szyje.Potem juz sie czyta tylko dlatego zeby zobaczyc jak zakonczy sie wątek kryminalny.Własnie ten rozdział spłyca i banalizuje cały utwór. Ale poza tym kryj sie kolejnie niebezpieczeństwo. Mianowicie po tym własnie rozdziele istnieje realne zagrożenie osłabienia wiary przeciętnego czytelnika który to moze nie miec "siły" aby odeprzeć "rewelacje" Browna.

Podsumowując swój wywód mogę z cała pewnościa polecić ta pozycję wszystkim szukającym intrygi i czegoś w rodzaju "odkrycia" kolejnej księgi Judasza.Ludzi o słabej wierze lub silnie nie zakorzenionych przekonaniach namawiam do nie zadreczania sie tą ksiązką która moze wywołać silne emocje i skłonić do przemyśleń na temat własnej wiary....Ale może własnie o to chodziło Brown'owi...
Zapisane
barnex
Agent Of Gravity
Egzekutor
Pułkownik
*

Reputacja: 49
Offline Offline

wiadomości: 401


Ay caramba!


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #93 : 2006-07-18 10:21:10 »

[...] które do książki teoretycznie poważnej nie pasują.

No to tu popełniasz podstawowy błąd - to jest czysta rozrywka i nic innego.

Pisząc poważna, miałem na myśli to, że z założenia nie jest humorystyczna, jak wyżej wspomniane przygody Detektywa Konopki, czy Pratchett. A autor bez ogródek raczy nas (co prawda nieco inaczej ubranymi w słowa) "szansami jednymi na milion" (które u Pratchetta w rzeczywistości są równe 100%, o czym zresztą wie nie tylko narrator, ale też bohaterowie  Smiley), czy odpowiednikami "sobie tylko znanymi sposobami Pikuś Konopka wydostał się z tej przerażającej opresji", dzięki czemu książka sprawia wrażenie taniego filmu akcji.

Fishman: Ale osso chozzi? Jak ta książka może wpłynąć na czyjąś wiarę? Przecież Langdon nie odkrył, że Boga nie ma, ani nawet nie odkrył, że Jezus była kobietą. A to, że kościół na przestrzeni wieków dopuszczał się różnych dziwnych rzeczy, tego chyba wszyscy są świadomi? Zresztą, ukrywanie żony Jezusa nie jest tak straszne, jak palenie tysięcy ludzi przez inkwizycje (co zresztą też jest AFAIK nieprawdą).

Od książki faktycznie trudno się oderwać, jednak jest to uzyskane, dzięki wrednemu, przemyślanemu i schematycznemu zawieszaniu czytelnika w niepewności pod koniec rozdziału, i innym tego typu zabiegom. To już lepiej przeczytać równie wciągającego Pottera (Za to bez sakralności kobiecej, i bez ganiających za Tobą zakonnic z krzyżykami... Chociaż w sumie potter też jest chyba potępiany przez środowiska około-Rydzykowe, niet?), lub "Jonathana Strange'a i Pana Norrella" - który jest imo bardziej przykuwający od obu w/w arcydzieł popkultury razem wziętych.
Zapisane

Express
Gwardia
Pułkownik
*

Reputacja: 20
Offline Offline

wiadomości: 406


Kocham Liero!


Zobacz profil
« Odpowiedz #94 : 2006-07-18 13:25:35 »

barnex - ależ to jest "książka akcji".
Tak samo jak idziesz do kina na kolejną część Bonda to nie oczekujesz dramatu psychologicznego.
To jest czysta rozrywka, zaprawiona intrygującą teorią (trudno zaprzeczyć, ze intryguje). I jako taka sprawdza się dobrze, prawie do końca, kiedy robi się rozwlekła i ślamazarna.

Co do Pratchetta: szansa jedna na milion sprawdza się w dziewięciu przypadkach na dziesięć. Zalediwe Smiley

fishman - jeśli ta powieść może zachwiać czyjąś wiarą, to to żadna wiara jest. Kod... to powieść i tyle. Jeśli ktoś zacznie badać, zajrzy do źródeł, zapozna się z tekstami, nawet tymi, na które powołuje się Brown i zacznie wątpić - może będzie miał podstawy (tzn. pewnego rodzaju zwątpienie to jest akurat zawsze dobre, bez niego mamy wyznawców Rydzyka Smiley ).

Zapisane
fishman
Gość
« Odpowiedz #95 : 2006-07-18 13:35:08 »

Barnex - pozwól ze cacytuje sam siebie "Ale poza tym kryj sie kolejnie niebezpieczeństwo. Mianowicie po tym własnie rozdziele istnieje realne zagrożenie osłabienia wiary przeciętnego czytelnika który to moze nie miec "siły" aby odeprzeć "rewelacje" Browna."

Dla mnie wszystko jest jasne.Kazdy którego wiara nie jest silna lub jest słaba moze przyjąć te "rewelacje" na serio.Poprostu uzna je za fakty, gdy w rzezczywistości są tylko i wyłącznie fikcją literacką.Nie słyszałeś jakie poruszenie wywołała np.ekranizacja??

Ponadto ta fikcja(a niebezpieczeństwo polega na tym ze ktoś moze wziąść to na powaznie) polemizuje z podstawową doktryną wiary katolickiej...Wiesz juz o co mi chodzi?

Nawet Kościół starał sie przeprowadzać kampanie bojkotującą zarówno ksiązke jak i film...

I z innej beczki
Czytam sobie teraz "Podróże z Herodotem" R.Kapuścińskiego...kapitalna ksiązka która zacheciła mnie do dowiedzenia sie czegoś wiecej o krajach orientu...Polecam!!11  Czytał ktoś?
Zapisane
barnex
Agent Of Gravity
Egzekutor
Pułkownik
*

Reputacja: 49
Offline Offline

wiadomości: 401


Ay caramba!


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #96 : 2006-07-18 16:47:39 »

Dla mnie wszystko jest jasne.Kazdy którego wiara nie jest silna lub jest słaba moze przyjąć te "rewelacje" na serio.Poprostu uzna je za fakty, gdy w rzezczywistości są tylko i wyłącznie fikcją literacką.Nie słyszałeś jakie poruszenie wywołała np.ekranizacja??

Ponadto ta fikcja(a niebezpieczeństwo polega na tym ze ktoś moze wziąść to na powaznie) polemizuje z podstawową doktryną wiary katolickiej...Wiesz juz o co mi chodzi?

OMG, to ja bym odradzał lekturę "Dziadów" wszystkim, a zwłaszcza ateistom. Jeżeli ich ateizm nie jest dość silny, to tam nie dość, że jest Bóg (mogą zostać niechcący katolikami, omg!!11), to jeszcze diabły (archhh! Szataniści!), do tego duchy i zombie xD

A tu z0nk, książka jest lekturą. Cholerne, perfidne, katolickie państwo, które tym podstępem werbuje nowych słuchaczy rydzyka do swojej armii zombies!

(Dla niekumatych: Jeżeli uznać czytelnika za debila, należy zabronić każdej książki, łącznie z kucharską)

barnex - ależ to jest "książka akcji".
Tak samo jak idziesz do kina na kolejną część Bonda to nie oczekujesz dramatu psychologicznego.

To jest czysta rozrywka, zaprawiona intrygującą teorią (trudno zaprzeczyć, ze intryguje). I jako taka sprawdza się dobrze, prawie do końca, kiedy robi się rozwlekła i ślamazarna.

Ja nie narzekam na to, że nie jest to wzruszający dramat i ciekawa pozycja naukowa zarazem. Od książki i filmu akcji też wymagam odrobiny sensu (Z wyjątkiem dzieł o Zombich). Umiejętność skonstruowania fabuły tak, żeby obyło się bez boskich interwencji autora - IMO jest zaletą. Dobra, powiedzmy, że szanse jedne na milion wpisują się jakoś w konwencje "książki akcji". W takim razie w kodzie jest ich odczuwalnie (dla mnie) za dużo, ewentualnie są za kiepsko ukryte.

Co do Pratchetta: szansa jedna na milion sprawdza się w dziewięciu przypadkach na dziesięć. Zalediwe Smiley

Ouch! Masz mnie  brood
Zapisane

fishman
Gość
« Odpowiedz #97 : 2006-07-18 17:02:13 »

Hmm Barnex...po głebokim namysle stwierdzam ze kiedy brakuje ci argumentów to zaczynasz spłycać i bagatelizować inne wypowiedzi...Porównywanie Kodu który nie uczy niczego a zaledwie moze zaszkodzić czytelnikowi z "Dziadami" które uczą patriotyzmu i poszanowania wielu innych wartości jest z twojej strony nietaktowne, nie logiczne i nie na miejscu.

Moze jednak poprzestań na swojej ksiązce kucharskiej...Moja dalsza polemika na ten temat Z TOBĄ nie ma sensu w swietle twojego toku myślenia....
Zapisane
Doman
Gwardia
Generał
*

Reputacja: 22
Offline Offline

wiadomości: 884


The truth is out here


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #98 : 2006-07-18 21:07:20 »

Chodzi o to, że chyba nikt tu nie podważa Twojego stwierdzenia (tego, że przeczytanie książki może zachwiać wiarą coponiektórych czytelników). Barnex wyraził po prostu opnię (z którą się zresztą zgadzam), że takia wiara, na którą trzeba chuchać, dmuchać i uważać, żeby nie upadła po przeczytaniu jednej średniomądrej książki to qpa a nie wiara.
« Zmienione: 2006-07-18 21:16:02 przez Doman » Zapisane

May the Schwarz be with you!
barnex
Agent Of Gravity
Egzekutor
Pułkownik
*

Reputacja: 49
Offline Offline

wiadomości: 401


Ay caramba!


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #99 : 2006-07-18 21:28:59 »

Dodałbym do tego, że stracenie wiary nie jest w moim odczuciu czymś złym. Nie jest też dobre, po prostu - choć zabrzmi to jak banał prosto od Paulo Coelho - każdy sam powinien wybrać drogę, która jest dla niego dobra. A książki są też od tego, żeby zmieniać czytających i ich światopogląd (chociaż ta uwaga nie odnosi się imo raczej do Browna).W związku z tym nie uważam, żeby istniały książki, których należało by nie polecać (czy zabraniać) ze względu na 'niebezpieczną treść'. Książki mogą być kiepskie, ale raczej nie bywają groźne - bo to, co jest w nich napisane nie nadpisuje wcześniejszej zawartości mózgu czytelnika, tylko wchodzi z nim w jakąś interakcje, w której to w/w mózg ma ostatnie słowo...

Trochę za poważnie się zrobiło, więc dam dwa strzelające robaki  Wink
 
Zapisane

[TV]Reddig
converted demon
Gwardia
Pułkownik
*

Reputacja: 39
Offline Offline

wiadomości: 439


I'm hard-core now!!!


Zobacz profil
« Odpowiedz #100 : 2006-07-19 19:39:46 »

Dziady uczą patriotyzmu. Ta. Pf. Najwyżej tego, którego nie lubię Wink

IMHO Brown się ma do wiary tak, jak Ludlum do faktów o amerykańskim rządzie. Może źle podszedłem, może byłem już nastawiony, ale na mnie Brown zrobił jak najgorsze wrażenie właśnie przez to, że był potwornie naciągany (tzn. Kod i AiD, bo tylko te czytałem). I w zasadzie wpłynąć na czyjeś podejście do wiary powinien tylko u takich osób, które po przeczytaniu Ludluma wietrzą wszędzie teorie spiskowe. 9/11 nie było żadnego samolotu, co walnął w Pentagon, lądowanie na księżycu odbyło się w studio w Arizonie itd. Bo takie fakty przedstawia Brown w swoich książkach.

Powinien, bo znam już kilka sensownyc i wierzących osób, które wzięły te "fakty" za dobrą monetę (raczej na zasadzie - wiadomo, że fikcja, ale chyba coś w tym jest). Wprawdzie nie dopuściły się jeszcze apostazji, ale jakieś tam zwątpienie się pojawiło. A kościół katolicki słabnie w oczach - może faktycznie jest czego się bać? :>

A zupełnie z innej beczki - jako, że wakacje, to się zabrałem za typowo wakacyjne lektury, czyli kryminały :] Od siebie polecam zdecydowanie serię o detektywie Jacku Froście R. D. Wingfielda (ta, polecam serię, jedną z 4 przeczytałem, w dodatku w oryginale, ale dobre tak czy siak). Ktoś się dotykał do tego i ma coś do polecenia (tzn. coś wykraczającego poza Chandlera, Christie itd.)?
Zapisane

Smierc... nie ma na co czekac... i tak umrzemy. Bubbles jest  urocza, nie? Gwardia uber alles
fishman
Gość
« Odpowiedz #101 : 2006-07-20 18:20:07 »

hmmm i sie nie dowiedziałem czy ktoś tu czyta R.Kapuścińskiego??

Np.wspomniane juz "Podróże z Herodotem" albo "Szachin - szach"

Wspaniały jest styl, wciagające ksiązki i pozwala spojrzec na swiat z innej perspektywy...

Cztał to ktoś? Mozecie cos jeszcze polecic z tego repertuaru?
Zapisane
[VT] vugie
Żeglarz (Zdrajca)
Vermis Templari
Sierżant
***

Reputacja: 28
Offline Offline

wiadomości: 240


Choć Liga setkę armat ma, my nie boimy się!


Zobacz profil
« Odpowiedz #102 : 2006-07-23 23:49:54 »

"Imperium" i "Heban" wyżej wspomnianego - pozycje obowiązkowe. Pierwsze całkowicie wywraca człowiekowi sposób myślenia o byłym ZSRR, drugie o Afryce. Na "Cesarzu" troszeczkę się zawiodłem, ale to jednak cały czas Kapuściński. Po "Podróżach z Herodotem" mam ochotę przeczytać samego Herodota, natomiast sama książka... jakby nie mógł się zdecydować czy pisać autobiografię, czy nie...
Zapisane

Ptyś... sam zobacz... czy.... czy on jest przejechany?
fishman
Gość
« Odpowiedz #103 : 2006-07-24 09:13:48 »

Hmm dzieki za polecenie....heh tak sie składa ze sobie w sobote je kupiłem.

Jezeli chodzi o "Podróże z Herodotem" to nie moge sie z Tobą zgodzic. Tzn. Konwencja ksiazki bardzo mi sie podobała, musiały wystąpić motywy autobiograficzne zeby historie 'Herodota' nie były monotonne. Sam Kapusciński podążał jego ślaadem. Wspaniałe i nieprzeciętne są fragmenty szczegolnie te, które opisywały historie podbojów Persów (szczególnie zapamitetam moment w ktorym Persowie zostają pokonani przez Scytów w niecodziennych okolicznościach)...Ale w jednym sie z Tobą zgodze, mianowicie tez mam wielką ochote sięgnąć po "Dzieje". Cheesy

"Szachin - szach" - kolejne arcydzieło. Sposób w jaki Kapuścinski opowiada historie zmiany gtw na przestrzeni lat w Iranie pozwala z łatwością spojrzeć na to zjawisko w ujęciu globalnym, także z perspektywy innych światowych mocarstw. To pozwala na zrozumienie 'tragedii' państwa Irańskiego z innego punktu widzenia, co czyni całość niezwykle interesującą.

"Imperium" i "Hebana" zaraz pochłone Wink Wink
Zapisane
[VT] vugie
Żeglarz (Zdrajca)
Vermis Templari
Sierżant
***

Reputacja: 28
Offline Offline

wiadomości: 240


Choć Liga setkę armat ma, my nie boimy się!


Zobacz profil
« Odpowiedz #104 : 2006-07-24 23:55:12 »

Ale on wcale nie podążał śladami Herodota, tylko jechał tam, gdzie go akurat redakcja wysłała. W książce poukładał wszystko, żeby tak wyglądało. Nie wiadomo zresztą jak podróżował Herodot, większość to spekulacje. Zresztą denerwowały mnie te spekulacje, często niewiele wnoszące. Nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że to wypełniacze miejsca: "może podróżował z niewolnikiem, a może sam" (kilkanaście wersów o tym) "może poruszał się pieszo, a może na wielbłądzie" (kolejne kilkanaście). Mnóstwo tego tam. A te najciekawsze miejsca, to właśnie streszcenia "Dziejów". Warsztatowo streszczenia bardzo dobre, ale nie ma nic np. o punktach, w których dzisiejsza wiedza historyczna rozjeżdża się z wersją Herodota (ja nic o nich nie wiem, ale przecież MUSZĄ takie być).

A propos Iranu, to czytałem ostatnio "Persepoplis" Marjane Satrapi. Najnowsza historia Iranu przedstawiona przez pryzmat historii rodziny autorki, widziana oczyma dorastającej dziewczynki i to wszystko w formie czarno-białego komiksu. Naprawdę rewelacja. Dostałem to ze Stanów, ale zdaje się, że jest już po polsku.
Zapisane

Ptyś... sam zobacz... czy.... czy on jest przejechany?
Strony: ««« 1 ... 5 6 [7] 8 »»»   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.15 | SMF © 2005, Simple Machines
TinyPortal 1.0 RC1 | © 2005-2010 BlocWeb