Liga Liero
2019-05-23 18:55:44 *
Witamy, Gość! Prosimy, zaloguj się, lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika i hasło.
 
  Strona główna   Forum   Pomoc Szukaj Kalendarz Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Partyzant (robaQ)  (Przeczytany 3835 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przeglądają ten wątek.
Greybrow
Egzekutor
Generał
*

Reputacja: 67
Offline Offline

wiadomości: 1587


Nothing but the rain


Zobacz profil WWW
« : 2006-04-02 21:42:13 »

robaQ
Partyzant

   Dzień zaczął się jak wszystkie inne. Wstaliśmy o 5:00, złożyliśmy obóz i byliśmy gotowi na ewentualny atak na transporty broni Imperium. Przeczyściłem moją wyrzutnię larpy i sprawdziłem stare UZI, które dostałem od ojca.
Około godziny 11:00 usłyszeliśmy ryk silników. Szybko ukryliśmy się w chaszczach na wzgórzu i obserwowaliśmy ścieżkę. Po chwili wyjechały trzy opancerzone ciężarówki pod eskortą 25 robaków uzbrojonych w shotguny, wyrzutnie granatów i winchestery. Nasz oddział składał się z 30 partyzantów, a nasz arsenał stanowiło 10 shotgunów, 5 rifflów, 5 działek Gaussa, 3 wyrzutni larpy, 2 mortarów i 5 minigunów.
   Zastosowaliśmy tę samą taktykę co zawsze...
Na samym początku rozległ się huk strzału pięciu rifflów i tyleż wrogów legło trupem. Zanim Imperialni żołnierze zorientowali się, co się stało, już usłyszałem charakterystyczny odgłos wystrzału z mortarów, przypominający odessanie się czegoś od szyby. Pociski narobiły dużo syfu, więc nie bardzo było widać co się dzieje. Gdy opadł mortarowy pył, doszło do normalnej walki.
   Szanse były dramatycznie nierówne. Trzynastu zdezorientowanych żołnierzy przeciwko trzydziestce niepowstrzymanych partyzantów. Wrogowie strzelali na oślep. Trafili tylko jednego, operatora moździerza, raniąc go odłamkiem granata.
Pora walczyć. - Pomyślałem. Wystrzeliłem 6 pocisków w kierunku jakiegoś kaprala. Na szczęście uchylił się przed wolnymi rakietkami, które trafiły prosto w głowę oficera, śrutem raniąc paru innych żołnierzy. Nagle jakiś granat wybuchł 10 metrów obok mnie. Zaczęło mi dzwonić w uszach. Ogłuszyło mnie... Spokojnie... Skup się na bitwie...
Tymczasem Imperialni żołnierze zaciekle się bronili. Zabili jednego i zranili trzech naszych robaków sami tracąc dwóch swoich. Strzelałem tak długo, dopóki nie skończyły mi się naboje.
   Chwyciłem moje wysłużone UZI i wbiegłem na pole walki. Ta bitwa była już wygrana. Siedmiu na dwudziestu sześciu... Nagle jakiś szeregowiec nadepnął na minę, która wysadziła w powietrze trzech naszych. Zza rogu transportera wychyliła się lufa shotguna. Po chwili za ziemi legło dwóch rannych. Wezbrała się we mnie fala gniewu. Pobiegłem za ciężarówkę i ujrzałem przeładowującego broń żołnierza. Przewróciłem go na ziemię i wpakowałem w niego całą serią naboi. Zabrałem jego pokrwawionego shotguna i wróciłem do walki.
   Nagle stało się coś od czego krew mi w żyłach zamarła. Spod jednego transportera wytoczył się śmiercionośny big nuke! Rozszczepił się na dziesiątki kawałków i w końcu eksplodował.
To była prawdziwa masakra!
Wszystko wyleciało w powietrze ale ja jakimś cudem przeżyłem...
Piszę to umierając...Bez ręki...Z p..oprzoy..mi o..nog...ami....

KONIEC
robaQ
« Zmienione: 2006-04-04 12:25:08 przez Greybrow » Zapisane

Guthrick von Kewpa
Personal Jesus
Gusanos Team
Generał
*

Reputacja: 28
Offline Offline

wiadomości: 1091


WSh, are you pondering what I'm pondering?


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #1 : 2006-04-04 10:03:31 »

Hmmm, fajne zakończenie.  Cool
Zapisane

-What are we going to do tonight, Guth?
-The same thing we do every night, WSh...try and take over the world!1
Michał Mleczko
Kapral
**

Reputacja: 6
Offline Offline

wiadomości: 88


koniec odsiadki!


Zobacz profil
« Odpowiedz #2 : 2006-04-04 12:18:20 »

Kilka poprawek


Nasz oddział składał się z 30 partyzantów, a nasz arsenał stanowiło 10 shotgunów, 5 rifflów, 5 działek Gaussa, 3 wyrzutni larpy, 2 mortarów i 5 minigunów.

"Nasz oddział" i "nasz arsenał". Może "a byliśmy wyposażeni w...", bo uzbrojeni jest już wcześniej.

Przeczyściłem moją wyrzutnię larpy i sprawdziłem stare UZI które dostałem od ojca.

Po UZI powinien być przecinek.

Zabili jednego i zranili trzech naszych robaków samymi tracąc dwóch swoich.

Po "robaków" przecinek, "samymi" zamieniłbym na "sami".

Zakończonko ciekawe, bardzo podobało mi się, jak partyzanci nagle stracili przewagę.
Zapisane
mati
nowy
*

Reputacja: -2
Offline Offline

wiadomości: 4


Siemano!!!


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #3 : 2007-05-18 07:24:12 »

  Niezłe opowiadanie! Gratuluję świetnego wyczucia akcji i dynamiki. Tak trzymaj!  devilish
Zapisane

Mati Mati Mati
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.15 | SMF © 2005, Simple Machines
TinyPortal 1.0 RC1 | © 2005-2010 BlocWeb