Liga Liero
2019-10-18 07:52:54 *
Witamy, Gość! Prosimy, zaloguj się, lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika i hasło.
 
  Strona główna   Forum   Pomoc Szukaj Kalendarz Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: cytaty  (Przeczytany 1613 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przeglądają ten wątek.
barnex
Agent Of Gravity
Egzekutor
Pułkownik
*

Reputacja: 49
Offline Offline

wiadomości: 401


Ay caramba!


Zobacz profil WWW
« : 2006-08-17 23:47:10 »

Postanowiłem podarować forum nowy zupełnie bezużyteczny wątek, który mam nadzieje przetrwa conajmniej tak długo jak "Porysuj mi mamo", czy "luźne zdjęcia i inne bzdety". Jak temat wskazuje, wątek służy do wklejania wspaniałych, wartościowych, lub śmiesznych cytatów pochodzących raczej z literatury (Te pochodzące z wiadomości i tak docierają do nas na każdym kroku, więc sugeruję je sobie darować).

Na pierwszy ogień (haha, żarcik) posyłam doskonale wszystkim znanych Yossariana i Orra, z paragrafu 22(oryginalnie Catch 22)  Josepha Hellera. Znacie? Ale chcecie przeczytać jeszcze raz! Wink

[...]
- Chcę naprawić kranik - odpowiedział Orr - Trochę przecieka.
- Proszę Cię, przestań - powiedział Yossarian - Denerwujesz mnie.
- Kiedy byłem małym chłopcem - odpowiedział Orr - Całymi dniami chodziłem z dzikimi jabłkami w ustach, po jednym z każdej strony.
Yossarian położył worek, z którego zaczął wykładać przybory toaletowe i zastygł podejrzliwie w pozie pełnej napięcia.
- Dlaczego?
Orr zachichotał zwycięsko.
- Bo są lepsze niż kasztany - Odpowiedział.
Orr klęczał w namiocie na ziemi. Pracując bez wytchnienia, rozbierał kranik, układał starannie wszystkie drobniutkie części, liczył je i bez końca badał każdą z osobna, jakby nigdy w życiu nie widział czegoś podobnego, a potem składał malutkie urządzenie z powrotem i znowu zaczynał od początku, nie tracąc cierpliwości, ani zainteresowania, nie zdradzając niczym, że kiedykolwiek skończy. Yossarian patrzył na to jego majsterkowanie i czuł rosnącą pewność, że jeżeli Orr natychmiast nie przestanie, będzie musiał go z zimną krwią zamordować. Jego spojrzenie powędrowało w stronę kordelasa, który nieboszczyk w dniu swego przybycia zawiesił na ramie moskitiery. Nóż wisiał obok pustej kabury nieboszczyka, z której Havermeyer ukradł rewolwer.
- Jak nie było dzikich jabłek - mówił dalej Orr - używałem kasztanów. Kasztany są prawie tej samej wielkości co dzikie jabłka, a kształt mają nawet lepszy, chociaż Kształt nie gra tutaj żadnej roli.
- Pytałem cie, dlaczego chodziłeś z dzikimi jabłkami w ustach - powtórzył Yossarian - O to pytałem.
- Bo mają lepszy kształt niż kasztany - odpowiedział Orr - Już Ci to mówiłem.
- Dlaczego - zaklął Yossarian z podziwem - w ogóle wypychałeś sobie czymkolwiek policzki, ty diableski, technicznie uzdolniony, wydziedziczony stereferyysynu?
- Wcale nie wypychałem sobie policzków czymkolwiek - odpowiedział Orr - Tylko dzikimi jabłkami. A kiedy nie było dzikich jabłek, używałem kasztanów. Do wypychania policzków oczywiście.
Zachichotał.Yossarian postanowił nie odzywać się więcej. Orr czekał, ale Yossarian go przetrzymał.
- Po jednym z każdej strony - Powiedział Orr.
- Po co?
Orr natychmiast chwycił go w swoje szpony.
- Co po co? - spytał.
Yossarian roześmiał się, i potrząsając głową odmawiał odpowiedzi.
- Ciekawa historia z tym zaworem - zastanawiał się na głos Orr.
- Dlaczego? - spytał Yossarian.
- Bo chciałem mieć...
Yossarian już się domyślał.
- Jezu chryste! Ale dlaczego chciałeś mieć...
- ... policzki jak jabłuszka.
- ...policzki jak jabłuszka? - spytał Yossarian.
- Chciałem mieć policzki jak jabłuszka - powtórzył Orr - Od dziecka marzyłem o tym, żeby mieć kiedyś policzki jak jabłuszka, i postanowiłem pracować, dopóki nie osiągne swojego celu, i Bóg mi świadkiem, że nie spoczocząłem, dopóki nie osiągnąłem swojego celu, chodząc po całych dniach z dzikimi jabłkami w ustach. Po jednym z każdej strony - dodał chichocząc.
-Ale dlaczego chciałeś mieć policzki jak jabłuszka?
- Wcale nie chciałem mieć policzków jak jabłuszka - powiedział Orr - Chciałem mieć pucołowate policzki. Nie zależało mi specjalnie na kolorze, chciałem tylko, żeby były pucołowate.
pracowałem nad tym, jak Ci zwariowani faceci, o których się czasem czyta, że po całych dniach ściskają w dłoni gumową piłeczkę, żeby sobie wzmocnić rękę. Prawdę mówiąc, ja też należałem do tych zwariowanych facetów. Też po całych dniach ściskałem gumową piłeczkę w dłoni.
- Po co?
- Co po co?
- Po co ściskałeś po całych dniach gumową piłeczkę?
- Bo gumowe piłeczki... - zaczął Orr.
- ...są lepsze niż dzikie jabłka?
Orr parsknął śmiechem i pokręcił głową.
- Robiłem to, żeby zachować twarz, w razie gdyby ktoś mnie przyłapał na tym, że nosze dzikie jabłka w ustach. mając gumową piłeczkę w dłoni mógłbym wyprzeć się dzikich jabłek w ustach.Gdyby mnie ktoś spytał, dlaczego trzymam dzikie jabłka w ustach, mogłem poprostu otworzyć dłoń i pokazać, że trzymam gumową piłeczkę, a nie dzikie jabłka, i nie w ustach, tylko w dłoni.Pomysł był dobry, ale nie wiedziałem, czy ludzie coś z tego zrozumieją, bo niełatwo jest coś wytłumaczyć, kiedy się mówi z dzikimi jabłkami w ustach.
   Yossarian stwierdził, że on też nie bardzo rozumie, i zastanawiał się, czy Orr nadymając te swoje policzki jak jabłuszka nie robi z niego balona.



Za wszelkie błędy przepraszam, sam przepisywałem, a tekst jest dość długi. Sprawdziłem go, ale pewnie sporo błędów mi umknęło.
« Zmienione: 2006-08-18 01:44:58 przez barnex » Zapisane

Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.15 | SMF © 2005, Simple Machines
TinyPortal 1.0 RC1 | © 2005-2010 BlocWeb