Filmy

Zaczęty przez Greybrow, 2001-11-11 23:31:43

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

p.Wesołek

Guth i Hooligans:
Ale Frodo by 10 sekund z polskimi kibolami nie wytrzymał raczej ;). Widzę czasem jakie karki na mecze Śląska jeżdzą.
A to, że filmy znacznie bardziej przemawiają do widza niż czyjeś gadanie to prawda. Najlepszym dowodem jest chyba Requiem for a Dream.
Smuf i Transporter: racja film ciekawy, nabardziej mi się podobają zdjęcia i ich montaż. Nie zauważyłem nigdzie 10 dresów skaczących w miejscu jak małpki i czekających na swoją kolej podczas walki. Podoba mi się też gra Jasona Stathama. Niby nie miał wiele do roboty, ale już np. w Rewolwerze pokazał klasę. Ma też świetne kopniaki ;). Najlepsze jest to, że on to faktycznie robi sam. Śmiałem się oglądając trailer Dungeon Siege'a bo orków, czy tam bandytów też tak kładzie. W drugiej części zdenerwowały mnie jedynie niektóre fragmenty, jak latające Audi, czy animacja samolotu. No i jeszcze omijanie kul.

Guthrick von Kewpa

Cytat: Matyi von Kluney w 2006-01-23 18:37:14
Wszystko pięknie, ale co to ma znaczyć?
Cytat: Guthrick von Kewpa w 2006-01-23 17:12:11
opowiada mu wtf
Huh?

Opowiada mu co sie ku*wa dzieje :D [wtf - eyrze co yezt qrffa!1//]

Co do RD - Też fajny film, ale nie wywołał u mnie takiego katharsis jak Hooligans, może przez to że dawno oglądałem or sthzor.
-What are we going to do tonight, Guth?
-The same thing we do every night, WSh...try and take over the world!1

ambasador

Faktycznie film wyzwala emocje, lecz jest jedna rzecz która bardzo mnie zaciekawiła. "W obliczu zamieszania trzeba walczyć o swoje." Baaaardzo słuszna uwaga! :)
Piosenka... czy hymn GSE jest równie klimatyczna.
btw: Przeniesienie realiów kibiców piłki nożnej jest konkretne... może doczekamy się niedługo jakiegoś wątku np. jakiegoś małego mistrza deskorolki. ;)
It's this way because that's the only way we do it.

Chollix

"football factory" lepszy 666 razy od "hooligans".
lepsza muzyka, lepsze dialogi, lepsze akcje, lepsze... etc.
obejrzeć, zdać relację.

Guthrick von Kewpa

2006-01-25 09:22:34 #229 Ostatnia edycja: 2006-01-25 10:17:04 by Guthrick von Kewpa
Teee, kumpel też wspominał o ff, ale myślałem że to tylko taki wkrętek, że lepszy. No ale skoro tak to me idzie sasać.

A co do filmów  - oglądałem juz jakiś czas temu "Lord of War" [Pan życia i śmierci nie wiedzieć czemu]. Film z Nicolasem Cagem w roli głównej. Fajne zwroty akcji, fajne teksty i dobre motywy poprzez cały film, nie ma kiedy usnąć, od samego początku jest bardzo wciągający i ostro poryty. Film w większości opowiadany, choć są powplatane również sceny na żywo czy jak to tam nazwać, bardzo ładnie wyszło połączenie. Początek z pamięci:
[Jakieś tam rozpierdalone miasto, wszystko wyścielone kulami, NC w czarnym garniturku, wolna kamerka do niego podjeżdża od tyłu]
-Nazywam sie Yuri Orlov. [...]
-510 milionów ludzi na świecie posiada broń, co 11 człowiek jest uzbrojony. Problemem jest... Jak uzbroić 10 pozostałych...

kawałek później, następna scena or sthzor
-A, skłamałem co do nazwiska, wcale nie nazywam się Yori Orlov...

No i film się zaczyna niby.

[trochę z początku]
Yuri Orlov, główny bohater właśnie zapodaje jakimś tam swoim krótkim zyciorysem etc. [z głowy jak wszystko]
'-Porachunki mafii w tej dzielnicy [cholera, zapomniałem gdize to było, gdzieś w stanach chyba już] były na porządku dziennym
-Nigdy nie byłem świadkiem bezpośredniej akcji
-zawsze zjawiałem sie 5 minut za wcześnie, albo 5 minut za późno
-Tego dnia było jednak inaczej
[Yuri wchodzi do knajpy, za nim czarna limuzyna i 2 karki z gnatami, naparzają w jakiegoś bossa, on się chowa za stolikiem, i za chwilę ich zabija]
-Ludzie chodzą do restauracji aby zaspokoić swoją podstawowoą potrzebę etc. [...]
-Zrozumiałem wtedy, że moim przeznaczeniem jest zaspokajanie innej ludzkiej potrzeby...
-Zabijania...

No i odtąd Yuri się wkręca w interes. W filmie można dalej odnaleźć kilka wspaniałych wkrętów w jego wykonaniu, no i jeszcze raz - teksty - są prześwietne, genialne, aurgh!1 1. Film jest opowiedziany conajmniej wspaniale, raczej lekki i antydepresyjny, po obejrzeniu czujemy się kilka kilo lżejsi i ucieszeni, że nie straciliśmy 2 godzin z nędznego zycia. me poleca.

a, film oparty częściowo na prawdziwych wydarzeniach.
-What are we going to do tonight, Guth?
-The same thing we do every night, WSh...try and take over the world!1

ambasador

300

"Komiks widzieli? Nie? To do Empiku marsz.

Jedna z najstarszych historii w dziejach naszej kultury. Najbardziej heroiczna bitwa wszechczasów. Termopile...

Kolejny mroczny komiks Franka Millera doczekał się ekranizacji."
Prawdopodobnie film na polskich ekranach pojawi się dopiero za rok... na emulu pewnie za kilka miesięcy. ;)
It's this way because that's the only way we do it.

Van_Hoover

OmG poważna sprawa! Trailer robi wrażenie, oj tak :stunned: a komiksy pana Franka Millera też niczego sobie ;)

Biernath_John

Lord of War dawał rady jak na mainstreamowe kino, podobał mi się.
Natomiast 300 pachnie amerykańskim szitem, nie wyobrażam sobie konkretnego filmu o spartanach w którym będą mówić głodne kawałki po angielsku, nadupcać się szpanersko na miecze i robić groźne miny w zwolnionym tempie.

Greybrow

Nadrabiałem ostatnio:

Ultraviolet - Dla miłośników w kolejności: komiksów, Equilibrium, Milli Yovovich, technologii SF, wampirów, kiepskich jednolinijkowców (popcorn i piwo wskazane, piwo najlepiej przed)

Tom Yum Goong - Dla miłośników w kolejności: sztuk walki, Ong Bak (uwaga! są nawet szczątki scenariusza i niespodziewanych zwrotów akcji)

Biegnij Lola, biegnij - Dla miłośników w kolejności: Memento, biegających dziewczyn, niespodziewanych zwrotów akcji

Dragon Tiger Gate - a to nie wiem nawet komu polecać, może powiedzmy miłośnikom Shaolin Soccer i Kung Fu Hustle. Ale tylko trochę.

Firefly (serial) - miłośnikom SF i westernu, szablonowych do bólu postaci, mordobić, strzelanin i wątpliwej moralności głównych bohaterów

Serenity - miłośnikom serialu Firefly, a niemiłośnikom nawet bardziej, lubiących SF i western i złe zakończenia i Resident Evil.

Done The Impossible (o fanach Firefly) - dla nas, czyli dla fanów, którzy swoim poświęceniem nie dają umrzeć temu co kochają (do ściągnięcia legalnie za darmo z http://www.legaltorrents.com/ )

Beowulf & Grendel - miłośnikom baśni z okolic X wieku, rycerzy, Troi, zmagań religii

Evil Dead (Martwe zło) - miłośnikom horrorów, czasem śmiesznych

Evil Dead 2 - miłośnikom komedii, czasem horrorowatych

Evil Dead 3 Army of Darkness (Armia ciemności) - miłośnikom komedii i wybitnych jednolinijkowców (z tego filmu zrzynali równo twórcy Duke Nukem 3D i Blood) (ten film już widziałem kilka razy dawno temu, ale warto obejrzeć znowu i znowu)


ChanibaL

Super klasyczny horror Night Of The Dead (1968) jest do obejrzenia za darmo w google video!
rzehójom mówimy stanowcze rzehój!!1

fishman

Casiono Royal - the best James Bond ever.

Fantastyczny film z serii przygod bohatera-agenta jej Krolewskiej Mosci. Jak zawsze swietne efekty specjalne i czego wszyscy sie obawiali jak sie okazuje dosc na wyrost, Daniel Craig czyli odtworca Bonda zagrał jak rasowy doswiadczny aktor ktore mialby ze 10 "bondow" na koncie. Ten bond nie był niezniszczalny - krwawił, płakał itp. Tak jak dla mnie cudeńko i pewnie pojde do kina 2 raz.

Zachecam do obejrzenia agenta 007.

Fabio

Ostatnio ogladalem:

Casino Royal - podobnie uwazam, jak kolega wyzej. Jeden z najlepszych Bondow. Craig do roli pasuje idealnie, zjada slodziutkiego Brosnana na sniadanie.

Borat - no jak dla mnie komedia swietna. Humor nie kazdemu moze sie spodobac, ale do mnie trafia. Akcje z slubem z Pamela, czy tez hymn angielsko-kazachstanski, daja rade.

Crank - akcja, akcja, akcja. Wlasnie tak wyglada ten filmy, caly czas sie cos dzieje. Mi sie podobal.

V for Vendetta - jeden z lepszych filmow jakie ogladalem ostatnio. Mozna rzec, ze dzialo sztuki, a nie film. Goraco polecam wszystkim, ktorzy nie widzieli.

Dead or Alive - to glownie dla fanow tego typu filmow. Ogolnie mozna obejrzec, ale szalu brak, no moze poza paroma paniami tam, to szalu brak :)

-this is madness
-madness....
-THIS IS SPARTA!

fishman

Hmm no ten cały "Botrat" był smieszny ale czasami troche w złym smaku.
No ciezko jednoznacznie ocenic. Borat nabijał sie z amerykanow i nie tylko ale np scena z Zydami troche przekracza granice dobrego smaku - generalnie komedia tyle ze nie polacam wrazliwym pod wszelkimi wzgledami (religijnymi moralnymi itp)

Express

Cooo?
Ja chyba innego Bonda oglądałem.

Bohater - może i ma mięśnie, ale z twarzy to taki blond wymoczek, a nie przystojny gentleman.
Bond miał zniewalać kobiety urokiem osobistym, a nie godzinami spędzonymi na siłowni. Wygląda jak dres odciągnięty od atlasu - i tak też się ubiera - gdzie ta legendarna elegancja? [tu dodam cytat z mojej Żony: "No dobra, tylko czemu on się tak fatalnie ubiera?"]

Niezniszczalność - co to za Bond, który krwawi? Fakt, niby do kasyna wraca co chwilę w czystej koszuli, ale to jest zdecydowanie zbyt dosłowne. W innych częściach zauważało się to mimochodem - tu podano na tacy fakt, że on się po prostu przebiera. Aż boli. Bond to nie byle Smith, czy Kowalski. Gdzie facet, który skacze na motocyklu i w powietrzu dogania samolot, uciekając nim następnie przed przeciwnikami? Oczywiście wiem, że...

...czas - jest tu umowny. Bo niby Bond tu dopiero zaczyna, ale akcja dzieje się współcześnie. Jednak nie należy zapominać, że gdyby czasu trzymano się ściśle, to James musiałby mieć przynamjniej z 70 lat. Tak więc to jest do przełknięcia.

Akcja - Jeden niezły pościg na początku - ale znów, przeciwnik był od Jamesa sprawniejszy i lepszy, a Bond co chwilę się wahał i zwyczajnie BAŁ - i druga sekwencja akcji na końcu (Wenecja) - trochę to za mało.

Samochody i inne gadżety - ewidentnie wycięto pościg wypasionym Aston Martinem. W filmie zajmuje aż dwa ujęcia - jedno zanim się zaczął, i drugie, gdy samochód koziołkuje. Efektem wycięcia pościgu jest fakt, że James nie dostaje w ogóle żadnego sprzętu - nie mógł przecież dostać i nie użyć

Osoby - Gdzie R, następca Q? Wyleciał zapewne razem z pościgiem, ale film zrobił się kulawy. Ta kulawość jest doprawione brakiem Miss Moneypenny - zamiast niej jest jakiś nieopierzony agencik, właściwie jedynie statysta.

Kobieta - tu trudno coś zarzucić - piękna (wiem, to względna ocena - mi się podobała), dwuznaczna i mimo wszystko niebezpieczna.

Sama historia - właściwie o co tam chodziło? Brak wyraźnego zawiązania fabuły. Później jest lepiej, ale początek fatalny. Wątek miłosny - tu się nie czepiam. Może być, nawet jest nieźle podany - tylko zachwiane zostały proporcje. Nie uważam, że powinno go być mniej - ale więcej powinno być samej historii szpiegowskiej. Tu wracam do wyciętego pościgu - jakby go nie usunięto, już byłoby lepiej. Boli troszkę brak właściwego drinka, ale nie bardzo, bo o nim nie zapomniano.

Generalnie - film byłby naprawdę dobry, gdyby bohater nazywał się dowolnie inaczej. Jestem fanem Bondów od dawna i ten film mnie zawiódł, i to bardzo.
Jako Bond jest kijowy i tyle. A aktor - Craig jest moim zdaniem porównywalny co najwyżej z Daltonem, od Lazenby'ego każdy byłby lepszy. A Connery'emu, Moore'owi i Brosnanowi do pięt nie dorasta.

I do tego jest podobny do Putina :)

Greybrow

Flyboys -> http://www.filmweb.pl/FilmGaleria?id=216502

Zapowiadają się ciekawe bójki powietrzne.

Wprawdzie tytuł i wygląd aktorów bardziej sugeruje film o wzmacnianiu tolerancji, no ale kto wie.