Spawnkill

Zaczęty przez Van_Hoover, 2007-07-24 22:19:54

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Van_Hoover

W grach obowiązuje zazwyczaj kultura gry. Nie należy kampować, grać na kodach, zabijać graczy ze swojej drużyny i między innymi również spawnkillować.

Grałem dzisiaj z publisherem w liero na Falloucie2 gdzie spawnkillowanie do najtrudniejszych nie należy. Muszę zaznaczyć, że grając z nim nie ma co liczyć na kulturę gry, to też rzuca się mini nuki do rogów z nadzieją, że robak przeciwnika właśnie tam się odrodzi, strzela z gaussa zanim przeciwnik zdąży wyjść z dirta bo go gdzieś głupio zrespawnowało i ogólnie robi się wiele podobnych akcji żeby tylko zdobyć trochę większą przewagę nad przeciwnikiem. Wszystko by było ok ale publisher ma jeszcze jedną świnię w rękawie: kiedy tylko ekran po mojej śmierci wskaże mniej więcej gdzie się zrespawnuję, siedzi tam dziad z naładowanymi spajkami i czeka aż nacisnę fire żeby dać mi prezent. Jak wszystkie poprzednie zagrania mogę ścierpieć, bo jakoś się da ich uniknąć tak to ostatnie denerwuje mnie niesamowicie bo ok 70% takich przypadków kończy się pozostawieniem mnie z 30% życia. Nie ma też się przed tym jak bronić bo zazwyczaj zaraz przed śmiercią wszystkie bronie mi się ładują, przy respawnie nadal tak jest i nie ma jak odpowiedzieć na atak takiego buraka.

Dzisiaj z dwa/trzy razy mnie tak zrobił to się wkurzyłem konkretnie i mówię, żeby sobie dał spokój i dał pograć a nie świnił no ale chłopak nie da sobie wytłumaczyć.

No i teraz pojawia się problem: jak w końcu grać? Czy wg zasady jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubańczykom, czy jednak grać honorowo i kulturalnie? Sam przyznaję się do praktykowania tej pierwszej zasady :devilish: i jak ktoś gra wg zasad to ja nie jestem gorszy no i oczywiście odwrotnie: jak ktoś łamie większość tych zasad to ja się podporządkowuję.

publisher

Wywołany do tablicy muszę odpowiedzieć.

Na początek anegdotka :P Gram sobie z silnym graczem w szachy po czym wygrywam na czas (jego mała czerwona wskazówka na specjalnym zegarze opada co stanowi o przegranej niezależnie od sytuacji na planszy), a ten delikwent po rozgrywce z pretensjami do mnie, sędziów i wszystkich wokół, że przegrał chociaż miał przewagę na szachownicy. Jednak w tym, oraz każdym innym przypadku tego typu odpowiedź sędziego mogła być tylko jedna: CZAS TO TAKŻE ELEMENT GRY.

Analogiczna sytuacja występuje w liero. Tutaj także są emocje, a w ferworze walki trudno nie walczyć o wygraną. Oczywiście nie zasłaniam się tylko tym bo byłbym niepoważny, aczkolwiek zwracam uwagę na ten element jako usprawiedliwiający lub raczej tłumaczący takie, a nie inne zachowania. Ponadto to także urozmaica walkę oraz moim zdaniem jest elementem gry a nie zachowaniem nagannym. Liero to gra dynamiczna, w której to grzeczne czekanie na przeciwnika na drugim końcu planszy nie ma racji bytu. Niedługo będzie tak, że w dobrym tonie będzie czekanie aż oponent się pojawi, przeładuje bronie, a gdyby iść tym tokiem myślenia to może nawet nie podłożenie się pod nóż zostanie uznane za faux pas.

Grając z Van_Hooverem także nie ma co liczyć na kulturę gry. To nie ja pierwszy ukochałem sobie rzucanie mininukami jeszcze  przed respawnem tylko Hoover. Jeżeli on tak robił to dlaczego miałem nie pójść dalej i nie poczekać z paczką spikeball'sów na niego? Reasumując, zasady ja Kuba Bogu, tak Bóg Kubańczykom nauczyłem się od ciebie Van_Hoover. W tym miejscu jednak czuję się winny, że naśladowałem ten styl gry zamiast jak to ująłeś sam grać bardziej "honorowo i kulturalnie". Jednak pomimo to sądzę, że dynamiki itp samej grze dodaje granie wg pierwszej zasady. Liero to już taka brutalna gra i musisz się z tym pogodzić :devilish: :devilish:

Van_Hoover


Cytat: publisher w 2007-07-25 05:51:48
Liero to gra dynamiczna, w której to grzeczne czekanie na przeciwnika na drugim końcu planszy nie ma racji bytu. Niedługo będzie tak, że w dobrym tonie będzie czekanie aż oponent się pojawi, przeładuje bronie, a gdyby iść tym tokiem myślenia to może nawet nie podłożenie się pod nóż zostanie uznane za faux pas.

Bez popadania w skrajności proszę.

Cytat: publisher w 2007-07-25 05:51:48
Grając z Van_Hooverem także nie ma co liczyć na kulturę gry.

Niech się może wypowiedzą uczestnicy mistrzostw o mojej kulturze gry.

Cytat: publisher w 2007-07-25 05:51:48
To nie ja pierwszy ukochałem sobie rzucanie mininukami jeszcze  przed respawnem tylko Hoover. Jeżeli on tak robił to dlaczego miałem nie pójść dalej i nie poczekać z paczką spikeball'sów na niego?

A bo ja wiem czy ja zacząłem. Jedno jest pewne-grając z Tobą gram inaczej niż z resztą, z którą dane mi było grać.

Cytat: publisher w 2007-07-25 05:51:48
Liero to już taka brutalna gra i musisz się z tym pogodzić :devilish: :devilish:

I tak wygrywam :P

Jerac

Zazwyczaj takie zagrywki są stosowane przez gracza który dostaje w dupę - czepia się on każdej możliwości zwycięstwa jaka jest. Zwykle jak ktoś na mnie kampi i nie ma żadnego sposobu na ucieczkę po prostu czekam aż się rozmyśli, albo chociaż na moment odwróci. Jestem cierpliwy, a skoro "Liero to gra dynamiczna", to delikwent raczej zrezyguje z takiego czekania aby nie zmniejszać dynamiki gry.

publisher - co jest ważniejsze: zwycięstwo w nieprzyjemnej, wkurzającej grze czy po prostu przyjemna gra? Bo jak tak dalej będziesz robić wszyscy będą Ci chamić, też doświadczysz parę takich miłych zagrywek na własnej skórze, zobaczymy jak to fajnie.

Van Hoover... pamiętasz co się robi gdy jakiś delikwent spawnkilluje? Wszyscy zaczynają go tak jechać, ale między sobą grają normalnie. I tak trzeba robić.
I can see what you see not, vision milky then eyes rot. When you turn they will be gone, whispering their hidden song.
Then you see what cannot be - shadows move where light should be. Out of darkness, out of mind.

Wesz

Spawn kill jest pro. Imo lanie buca po respie świadczy o skillu gracza, trzeba wiedzieć że zrespi się gej akurat w tym miejscu (choć w liero jest to akurat element losowy, ale już w takim q3 łatwo można przewidzieć gdzie przeciwnik zyska następną szansę), kiedy i co zrobi. Zasada jest jedna, nie daj się zabić jako pierwszy, bo dzięki spawn killowi można zyskać duża przewagę, a ginąc jako pierwszy, oddajesz inicjatywę przeciwnikowi.

@Van: Płaczesz że publisher widzi gdzie będziesz się respował, na co czekasz po śmierci? Aż ekran przejedzie w miejsce respawnu, żebyś sam wiedział gdzie się pojawisz? Bo ja szczerze nie rozumiem. Najlepiej odrazu pośmierci się respować:O

publisher

2007-07-25 08:29:07 #5 Ostatnia edycja: 2007-07-25 08:45:01 by publisher
No to wyjaśniam bo się nie rozumiemy. Gdyby przeciwnik ze mną grał, a nie "grał" to by było wszystko ok. Pod pojęciem "gram" rozumiem patrzenie co chwile jednym okiem na MTV2 a nie zajmowanie się grą. Z tego wynika płacz Van_Hoover'a ponieważ po śmierci ogląda sobie zwykle teledysk chwile. Wtedy gra traci na dynamice. Gdzie ta kultura gry o którą tak zabiegał?

Jerac: twój pierwszy akapit w kontekście powyższego staje się nieuzasadniony, jego treść wygasa. Poza tym gra byłaby "przyjemna" (taką preferuję) gdyby nie takie "przerywniki" które mnie co najmniej denerwują w takim stopniu jak Van'a dostawanie spikeballs'ami po narodzinach.

[VT].:nomind:.

No moze Liga Liero tak robi ;P, w pojedynkach Vermis Templari od zawsze gracz ktory spawn-killowal, uzywal tylko 1-2 broni lub campowal byl wygwizdywany. Staramy sie zawsze tak grac zeby to skill, a nie przypadek decydowal o tym kto wygra. Zagrania wykorzystujace slabosc samej mechaniki gry (np. scroll ekranu do miejsca respawnu) pozostawiamy nieudacznikom. W kazdych mistrzostwach kilku Vermisow plasuje sie zawsze w scislej czolowce, wiec jak widac i bez oszukiwania mozna wygrac jak sie umie grac.

Strength and honour.


PS. Zauwaz ze to nie to samo co w Quake'u, gdyz tam potrzebny byl skill, zeby wiedziec gdzie sie przeciwnik zrespawnuje lub skad wyjdzie (glownie sluchanie odglosow i znajomosc mapy), w Liero natomiast to po prostu widac.

.: [VT] no!mind :.    ::The High Council Of Steven,  Vermis Templari Liero Clan ::
Disco per Spiritum Sanctum: sum homeopate. Haec veritas est. Hihi crede et mendum in aeternitate viva zwei [ruf mich an!!]

Van_Hoover

@publisher: Wyraźnie zaznaczyłem, że z Tobą nie gram kulturalnie. Poza tym po co mam z Tobą grać skoro wystarczy tylko "grać"?

@Wesz+publisher: Nie respawnuję się odrazu bo bym mini nuki pozbierał, które zazwyczaj publisher rzuca do rogów po mojej śmierci a fakt to powszechnie znany, że na niektórych mapach lubi wysadzać w kątach mapy.

@Wesz: Quake od liero się różni tym, że w quaku chociaż z minigunem się odradzasz to chociaż masz do niego naboje. W liero nie przeładuje Ci broni po śmierci i jeżeli strzeliłeś przed zginięciem to możesz się pożegnać z dobrym zareagowaniem na próbę spawnkilla.